Remont Roku

Adaptacja na piątkę

Przedstawiamy realizacje nagrodzone w drugiej, zeszłorocznej edycji konkursu.

Krzysztof Zięba
Krzysztof Zięba

Zbudowana wkrótce po wojnie szkoła służyła mieszkańcom wsi Króle Duże przez kilkadziesiąt lat. Opuszczona w 2002 r. niszczała, dopóki państwo Gertruda i Marek nie postanowili zmienić jej w dom. Realizacja otrzymała wyróżnienie (ex aequo z inną) w konkursie Remont Roku 2017 w kategorii Termomodernizacja.

Adaptacja na piątkę

Nowi właściciele uratowali niszczejący budynek starej szkoły, poddając go pełnej modernizacji. Jurorzy wyróżnili ten remont za to, że w trakcie termomodernizacji zachowano cechy stylowe klasycyzującej architektury lat 50., nie pozbawiając budynku jego specyficznych wartości

fot. Piotr Mastalerz

Zaczęło się od poszukiwania miejsca na lecznicę weterynaryjną. Ogłoszenie dotyczące dawnej szkoły brzmiało interesująco, jednak szczegółowe warunki zniechęciły panią doktor. Ale nie jej rodziców. Wyznaczoną w pierwszym przetargu cenę uznali za zbyt wysoką, ale w każdym kolejnym kwota była mniejsza, a chętnych na kupno wciąż brakowało. Ostatecznie udało się osiągnąć kompromis i działka zmieniła właściciela. Inwestorzy przejęli ją z całym dobrodziejstwem inwentarza: zniszczonymi zabudowaniami gospodarczymi, ogrodem pełnym samosiejek i podniszczonym gmachem szkoły.

Budynek przez kilka lat nie był użytkowany, a jego stan pozostawiał wiele do życzenia. Dach przeciekał, belki więźby zbutwiały, na ścianach pojawił się grzyb, a farba olejna z lamperii łuszczyła się płatami. Lód rozsadził instalację grzewczą, zawilgocony parkiet napęczniał i pofalował, spaczonych drzwi nie można było otworzyć.

Adaptacja na piątkę

Najpierw trzeba było naprawić kominy i dach, aby zapobiec dalszej degradacji budynku. Zmniejszono liczbę okien, bo zamiast dawnych sal lekcyjnych są przytulne pokoje

fot. Z archiwum inwestorów
Adaptacja na piątkę

Nowy dach, okna nawiązujące do dawnej stolarki i wyremontowane elewacje – nowy dom nie przypomina już wiejskiej szkoły

fot. Z archiwum inwestorów

W punkcie wyjścia

Wybudowana w 1959 r. szkoła formą nieco przypominała dworek szlachecki. Wzniesiono ją na planie prostokąta z niewielką dobudówką od strony ogrodu i centralnie usytuowanym gankiem od frontu. Cztery filary portyku podtrzymywały trójkątny naczółek z małym, okrągłym okienkiem, a szczyt ganku wypadał nieco poniżej poziomu kalenicy. Proporcje klasyczne, efekt psuły jednak szczegóły, takie jak uproszczone kształty podpór. W dodatku dach pokryto eternitem, a elewacje pomalowano na różowo. Podobnie jak wiele starych, wiejskich szkół budynek podzielony był wewnątrz na dwie części. Przez frontowe drzwi wchodziło się do szkolnego holu z wydzielonym kącikiem bibliotecznym. Po prawej stronie znajdowały się trzy klasy, po lewej urządzono męskie i damskie sanitariaty oraz niewielki pokój nauczycielski.

Wejście boczne prowadziło do części mieszkalnej przeznaczonej dla nauczyciela oraz jego rodziny. Przestrzeń ta składała się z sieni, dwóch izb, kuchni i toalety. Po latach do szkoły dobudowano jeszcze niewielką kotłownię.

Ciemne, oświetlone tylko niewielkim okienkiem poddasze służyło jako magazyn. Na górę można się było dostać przez klapę w sieni po przystawianej drabinie. Mimo niewygodnego wejścia przez lata strych zapełniony został rupieciami i starymi meblami. Nowi właściciele z zaskoczeniem odkryli też na poddaszu rodzaj altany. – Sam na ciemnym strychu, z zapalniczką w ręku, wśród pajęczyn zobaczyłem chatę ze słomy, betonu i drutu – wspomina pan Marek. Dopiero po pewnym czasie okazało się, że tajemnicza konstrukcja służyła do przechowywania owoców na zimę.

Adaptacja na piątkę

Główny hol szkoły. Podłoga i tynki zniszczały pod wpływem wody dostającej się przez nieszczelny dach

fot. Z archiwum inwestorów
Adaptacja na piątkę

Aby udomowić wnętrze, połączono hol z przyległymi pomieszczeniami szerokimi dwuskrzydłowymi drzwiami. Wymieniono okna i podłogi, a dom poddano kompleksowej termomodernizacji

fot. Piotr Mastalerz

Drzwi wejściowe – różne funkcje, różne style

Przez ganek można wejść do domu z dużymi przeszklonymi drzwiami – podobnie jak dawniej do szkoły

fot. Piotr Mastalerz

Nowy plan

– Dopiero po podpisaniu umowy zdaliśmy sobie sprawę, co właściwie kupujemy – żartuje pani Gertruda. Pierwszy plan zakładał rozbicie remontu na kilka etapów i samodzielną pracę prowadzoną nawet przez pięć lat. Inwestorzy szybko jednak uznali, że to rozwiązanie mało efektywne, a lepszym wyjściem jest doprowadzenie budynku do użytku w ciągu najwyżej dwóch sezonów. Prace zaczęły się w październiku, a w lipcu kolejnego roku malowano już wnętrza.

Dom miał służyć jednej rodzinie, więc obie części budynku trzeba było połączyć. Inwestorom zależało też na termomodernizacji i poprawie komfortu.Pierwszy zarys nowego układu pan Marek narysował z wnuczką Kaliną, prace projektowe i obliczenia powierzono zaprzyjaźnionemu architektowi Michałowi Maniście. Zachowany został plan szkoły, w trzech klasach zmienił się tylko wystrój. Gospodarze mają więc do dyspozycji trzy duże, prostokątne pomieszczenia. Jedno z nich służy obecnie jako pokój do zabaw, w drugim ustawiony został duży stół konferencyjny. Nietypowy łącznik między dawnym mieszkaniem a szkołą stanowi przechodnia łazienka.

Adaptacja na piątkę

Nowa kuchnia powstała po połączeniu kilku mniejszych pomieszczeń. Zamiast kupować nowe meble, gospodarze zlecili odnowienie szafek i stołu z lat 80. oraz rodzinnego kredensu

fot. Piotr Mastalerz
Adaptacja na piątkę

Po wyburzeniu ścian działowych podłogi i sufity na styku pomieszczeń mają zazwyczaj nieco inny poziom

fot. Z archiwum inwestorów
Adaptacja na piątkę

Dzięki wymianie podłóg i tynków po starych podziałach nie ma śladu

fot. Z archiwum inwestorów

Pani Gertruda i pan Marek dojrzeli potencjał opuszczonej 70-letniej wiejskiej szkoły. W trakcie termomodernizacji zachowali cechy stylowe klasycyzującej architektury lat 50., nie pozbawiając budynku jego specyficznych wartości

Oczami inwestorów

Najbardziej zadowoleni jesteśmy…

Z drewnianych schodów na strych. Długo zastanawialiśmy się, czy w ogóle okażą się nam potrzebne, bo na razie strych jest pusty. Ale to była dobra decyzja. Ewentualna adaptacja poddasza będzie łatwiejsza, a poza tym schody ozdabiają wnętrze.

Największą trudność sprawiło nam…

Uporządkowanie terenu. Zakopanie nowego szczelnego szamba okazało się dużo bardziej kłopotliwe, niż myśleliśmy. Każdy ze starych budynków gospodarczych miał fundament jak bunkier, budowniczowie sprzed kilkudziesięciu lat nie żałowali betonu. Cały ogród był pełen niespodzianek – gruzu i złomu. W dodatku gliniasta gleba i wysoki poziom wód gruntowych sprawiały, że w każdym wykopie stała woda. Sytuacja poprawiła się dopiero po zdrenowaniu działki.

Co radzilibyśmy innym inwestorom…

W Polsce jest wiele budynków, które z powodzeniem można zaadaptować i zmienić w dom. Remont takiego budynku często jest trudniejszy niż budowa nowego, a na pewno bardziej nieprzewidywalny. Ale rekompensują to zwykle atrakcyjna działka i brak problemu z pozwoleniami, podłączeniem mediów. Wycena takiej nieruchomości jest trudna, sprzedający miewają wygórowane oczekiwania, ale nie warto się tym zniechęcać.

Wyburzenia i przeróbki

Ponieważ ocieplić trzeba było także podłogi, usunięto stare posadzki i znajdujące się pod nimi wylewki

fot. Z archiwum inwestorów

Kolejność prac

Najpierw trzeba było zrobić miejsce na placu. Wyburzono stare komórki i nieużywane od dziesięcioleci szalety dla uczniów, wywieziono śmieci, ścięto samosiejki. Najpilniejsze okazało się osuszenie terenu. W niektórych miejscach na działce wody podskórne zaczynały się na głębokości zaledwie 30 cm. Nowy drenaż odprowadza wodę do rowu melioracyjnego wzdłuż granicy posesji.

Wykonano nowe izolacje przeciwwilgociowe, zabezpieczono fundamenty.

Równie ważnym zadaniem było osłonięcie budynku nowym dachem jeszcze przed nadchodzącą zimą. Zatrudniona przez inwestorów ekipa zdjęła z połaci połamany eternit, wykonała izolację i pokryła dach blachodachówką. Większa część więźby wymagała tylko drobnej konserwacji, ale cztery zbutwiałe krokwie trzeba było wymienić. Ze stropu usunięto polepę, czyli grubą warstwę gliny zmieszanej z sieczką. Jej miejsce zajęła nowa izolacja i betonowa wylewka grubości 8 cm.

Dekarze podjęli się też kolejnego etapu prac. Zgodzili się przezimować w budynku i za stawkę niższą niż w sezonie letnim usunąć przerośnięte grzybem tynki, zniszczone podłogi i niepotrzebne ściany działowe. Do wnętrza wstawiono piec – kozę – i podstawowe wyposażenie, roboty zajęły trzy chłodne miesiące.

Okazało się, że grube ceglane ściany pod tynkiem były w dobrym stanie. Do budowy wykorzystano materiał rozbiórkowy – cegły pełne wypalone jeszcze przed II wojną światową. Ten sam materiał użyty był w stropach Kleina nad wszystkimi pomieszczeniami.

Zimę gospodarze wykorzystali też na zakup materiałów budowlanych oraz wybór nowej stolarki. Obie części budynku połączono, wybijając nowe otwory drzwiowe. Wykonano nowe instalacje – wodną i elektryczną. Ta ostatnia to spełnienie marzeń pana domu. Każdy punkt zasilany jest osobno, w domowej rozdzielni można więc odłączyć na przykład gniazdka w pokoju zajmowanym przez dzieci.

Adaptacja na piątkę

Uprzątnięto teren posesji i w podobny sposób jak dom wykończono budynek gospodarczy. Teraz to prawdziwa ozdoba wsi Króle Duże

fot. Piotr Mastalerz
Adaptacja na piątkę

Inwestorzy chcieli zachować dawny charakter posesji. Pozostawili więc wiele elementów, na przykład wyremontowali stare metalowe ogrodzenie

fot. Piotr Mastalerz

Ciepło, ciepło

Budynek przez wiele lat ogrzewany był piecami kaflowymi. Rozebrano je w ostatnich latach istnienia szkoły i zastąpiono systemem centralnego ogrzewania i kotłem na olej opałowy. Pozostawiona w instalacji woda i brak opieki sprawiły, że nowi właściciele musieli go wymienić na nowy. Podstawowym źródłem ciepła jest obecnie kocioł na gaz LPG. Ze względu na kubaturę budynku i cenę gazu inwestorom zależało na ograniczeniu strat ciepła do minimum. Niezbędna była więc termomodernizacja.

Ocieplono wszystkie przegrody wokół strefy, którą się ogrzewa. Na elewacjach ułożono grafitowy styropian grubości 10 cm. Trzeba było usunąć stare podłogi, bo pod warstwą linoleum była tylko pięciocentymetrowa betonowa wylewka, a pod nią ubity piasek. Pod nowymi podłogami jest ułożony twardy styropian grubości 15 cm. Zamiast polepy na stropie jest dwudziestocentymetrowa warstwa styropianu.

Adaptacja na piątkę

Na bramie wjazdowej zamontowano siłowniki. Dzięki temu można ją otwierać i zamykać pilotem, jak wiele współczesnych bram

fot. Piotr Mastalerz

Wentylacja naturalna

Dom ma aż trzy kominy. Każde z pomieszczeń miało kratki wentylacyjne zapewniające wymianę powietrza. Właściciele zachowali to rozwiązanie. Kanały trzeba było oczyścić, zewnętrzne części kominów częściowo odtworzyć. Gospodarzy zaskoczyła ilość chrustu wypełniającego przewody kominowe – ptasie gniazda nawarstwiały się przez wiele lat.

Adaptacja na piątkę

Dom ma przeszło 240 m2. To powierzchnia wystarczająco duża jak na potrzeby użytkowników. Poddasze pozostawiono więc w stanie surowym. Zostało ocieplone, ma dostęp do instalacji wodnej i kanalizacyjnej. Inwestorzy zdecydowali się na wygodny dostęp do strychu. Przebito strop w holu i wybudowano schody, a stare wejście z klapą zamurowano

fot. Piotr Mastalerz

Szkło i siatka

Okna, które zastali nowi właściciele budynku, miały wprawdzie ledwie kilka lat, ale były niskiej jakości, nieszczelne i zniszczone. Trzeba było je wymienić. Za wzór przyjęto pierwotne okna skrzynkowe. Co prawda teraz materiał jest inny, ramy są z PCW, a nie z drewna, ale dzięki temu znacznie mniejsze są straty ciepła. Zatroszczono się jednak o tradycyjny wygląd, dzieląc duże tafle na sześć kwater. Szprosy są umieszczone pomiędzy szybami, nie utrudniają więc mycia. Najważniejszą zmianą było zmniejszenie liczby otworów okiennych we frontowej elewacji z ośmiu do sześciu. Zdaniem gospodarzy dom nie wymaga tak dobrego doświetlenia jak szkoła.

Dom ma wentylację grawitacyjną, dlatego nowe okna trzeba rozszczelniać. Inwestorzy zdecydowali się na zaopatrzenie wszystkich okien w gęste moskitiery. Króle Duże, choć znajdują się zaledwie 13 km od Ostrowi Mazowieckiej, są prawdziwą wsią. W sąsiedztwie posesji rozciągają się pastwiska, w pobliskich obejściach fermentują góry kiszonki dla bydła, zabezpieczenie przed owadami jest więc bardzo przydatne.

Woda, prąd i gaz

Paliwem, które zasila instalację, jest gaz płynny. Do instalacji dopływa ono ze zbiornika naziemnego ustawionego na działce

fot. Piotr Mastalerz

Na pamiątkę

Narażone na wilgoć i wahania temperatury wyposażenie dawnej szkoły w większości zniszczało. Udało się jednak ocalić kilka mebli i detali. Nowi właściciele zachowali szkolny dzwonek, poddali renowacji szkolną ławkę z otworem na kałamarz w blacie. Swoją funkcję wciąż pełnią wieszaki z szatni.

Najbardziej efektowne relikty zobaczyć można w ogrodzie. Huśtawki, drabinki, drążki do ćwiczeń odnowiono i pomalowano jaskrawożółtą farbą, tak że wyraźnie odcinają się od zieleni trawnika. Szkolny plac zabaw jest kompletny, nowi właściciele posesji zachęcają dzieci z okolicy, by z niego korzystały, także podczas nieobecności gospodarzy.

Zabawki zajmują zresztą tylko część placu. Pas ziemi wzdłuż północnej granicy działki przeznaczono na warzywnik, jagodnik i niewielki sad. Na grządkach rosną między innymi ogórki, po ukiszeniu zatapiane w głębinach starej studni. Mały budynek gospodarczy mieści składzik na narzędzia i pomieszczenie przeznaczone w przyszłości na kurnik.

Adaptacja na piątkę

Woda deszczowa odpływa do drenażu. Takie rozwiązanie było konieczne ze względu na gliniasty grunt

fot. Piotr Mastalerz
Adaptacja na piątkę

Woda z drenażu jest odprowadzana do rowu melioracyjnego, który biegnie wzdłuż drogi

fot. Z archiwum inwestorów

Więcej niż dom

Jeśli zgodnie z przysłowiem pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a trzeci dla siebie, to co powiedzieć o szóstym? Gospodarze przeszli już dotąd przez pięć placów budowy. Żartują więc, że niewiele mogło ich zaskoczyć i prace toczyły się gładko.

Dawna szkoła jest za duża, by miała służyć tylko jako letnisko. Pani Gertruda jest z wykształcenia nauczycielką, na emeryturze ma zamiar prowadzić zajęcia dla dzieci, półkolonie w czasie żniw czy letnie zajęcia. To dom ma wciąż łączyć – być więc po części świetlicą, miejscem spotkań dla rodziny i sąsiadów.

Remont Roku 2018

Trwa kolejna edycja konkursu Remont Roku 2018! Pochwal się swoim remontem lub planami z nim związanymi i wygraj atrakcyjne nagrody. Na zgłoszenia czekamy do 15 grudnia 2018 roku! W każdym z 6 etapów Konkursu przyznane zostaną nominacje do nagrody głównej, które również nagrodzimy! Zapraszamy do remontowej zabawy!

Konkurs Remont Roku 2018

 

 Remont Roku 2018

Wydanie: Murator 12/2018 Tekst Krzysztof Zięba
Projekt przebudowy: architekt Michał Manista
warto przeczytać
tematy z okładki
Koniec z przemarzaniem ścian
Laureatami konkursu „Czyste powietrze z Muratorem” w kategorii „Ocieplenie ścian zewnętrznych” zostali właściciele domu w Nielepkowicach. Zdajemy relację z prac...
OCIEPLENIE DOMU
Dom niezależny od mediów
Najłatwiej jest wybudować dom na działce z wygodnym dostępem do energii elektrycznej, wody, kanalizacji i gazu. Kiedy chce się mieszkać...
DOM ENERGOOSZCZĘDNY