Od szarej prowizorki do zielonego komfortu
Współczesne instalacje
W epoce PRL-u instalacje były proste, czasem improwizowane. Po transformacji ustrojowej w 1989 r. szybko przeszły fascynującą przemianę. Co i dlaczego jest standardem dziś?
Kiedy powstawał „Murator”, wielu lokatorów domów jednorodzinnych za miastem marzyło o przeprowadzce do nowoczesnych wówczas bloków z wielkiej płyty. Bo były w nich i centralne ogrzewanie, i bieżąca ciepła woda. A u nich zimą było ciepło tylko dzięki piecom kaflowym, które w pewnym okresie, gdy prąd był tani, zaczęto przerabiać na elektryczne, montując w nich grzałki. Nie mniej jednak ogrzewanie indywidualnych domów opierało się głównie na kłopotliwych, pracochłonnych w obsłudze i zanieczyszczających atmosferę piecach i kotłach na węgiel lub drewno. Bo wprawdzie elektryfikacja polskich miast i wsi już się dokonała, ale jeszcze długo trudno było zapomnieć, jak to na skutek deficytów w systemie energetycznym Państwowa Dyspozycja Mocy wprowadzała „dwudziesty stopień zasilania”. A ten oznaczał, że po kilku ostrzegawczych mignięciach żarówek w domach i mieszkaniach następował black-out, niezbędny do tego, by utrzymać funkcjonowanie przemysłu ciężkiego. Warto ...
Będziesz korzystać z całego miesiecznik.murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych