Blisko budujących
Z Anną Kamińską, redaktor naczelną Grupy Tytułów Murator, redaktor naczelną „Muratora” w latach 2000-2010, rozmawia Andrzej T. Papliński.
Murator” ma już 30 lat. Jak bardzo zmieniło się budownictwo jednorodzinne przez ten czas?
Zmieniło się wszystko, no może poza tym, że nadal są kłopoty z urzędnikami i pieniędzmi – uzyskanie pozwolenia na budowę jest skomplikowane, a dom wciąż jest bardzo drogą inwestycją – tu nie jest łatwiej, niż było kiedyś! W wielkim procesie zmian, jakie nastąpiły, pierwsze były materiały. Przypomnijmy sobie, jak szare były wnętrza domów. W naszych domowych łazienkach widać chyba najlepiej, jak wielką zmianę przeszliśmy – mamy piękne płytki ceramiczne i nowoczesną armaturę. Trudno uwierzyć, że 30 lat temu wielu dziś powszechnie stosowanych produktów w Polsce nie było! Lista jest długa, więc wymienię tylko rury plastikowe do c.o., okna z PCW, okna dachowe, beton komórkowy nowej generacji, ceramikę poryzowaną, kocioł dwufunkcyjny, wkład kominkowy, baterię jednouchwytową, podwieszane WC, bramę automatyczną. Pamiętam, jaką sensacją była przydomowa oczyszczalnia ścieków! Takiego wrzenia w polskim budownictwie jak w pierwszej połowie lat 90. już potem nie było. Każdy przegląd materiałów i urządzeń w „Muratorze” przynosił jakieś odkrycia. Zalew nowości wywoływał zachwyt i... konsternację.
Dlaczego konsternację?
Bo trafiał w próżnię. Uzyskaliśmy dostęp do nowych materiałów, urządzeń, technologii, tylko nie wiadomo było, jak je stosować! Nikt nie był przygotowany na tak duży skok technologiczny. W podręcznikach jeszcze do niedawna pisano o piecach węglowych, a ani słowa o kotłach gazowych z zamkniętą komorą spalania. Pilnie potrzebna była edukacja branży budowlanej, ale także inwestorów. Tę gigantyczną pracę wykonali „Murator” oraz firmy, które wchodziły na nasz rynek. Producenci otwierali fabryki albo tworzyli przedstawicielstwa – sprzedawali nowe produkty i równolegle szkolili sprzedawców, wykonawców i klientów. Branża budowlana się uczyła, a „Murator” był w centrum akcji – nasze łamy były otwarte dla najlepszych specjalistów. Pokazywaliśmy nowe technologie, tłumaczyliśmy zasady działania, opisywaliśmy, jak buduje się i wyposaża nowocześnie domy. „Murator” był najlepszym źródłem nowości na rynku. Wciąż chcemy, by tak było...
Czy ta przyspieszona edukacja była udana?
Tak! Branża chłonęła nowości, a ludzie chcieli mieszkać lepiej, nowocześniej, nie gorzej niż w zachodniej Europie. Postęp mobilizował też polskich producentów. Powstały polskie firmy, które odniosły wielki sukces, jak Atlas z klejami czy Fakro – producent okien dachowych. W wielu dziedzinach Polska stała się liderem produkcji; wystarczy powiedzieć, że 30% produkowanych okien trafia na eksport! Nowe materiały wymuszały wyższą jakość budowania. Tu jest druga wielka zmiana – wykonawcy. Do łączenia bloczków betonu komórkowego należy używać kleju, a nie zaprawy; trzeba mieć naprawdę specjalistyczną wiedzę, by połączyć w jednej instalacji ogrzewanie podłogowe, pompę ciepła i kolektory słoneczne; już nie budowa trzonu węglowego, ale specjalistycznego kominka – ktoś się musiał tego nauczyć, potem uczył innych. Doskonaliła się cała branża. Kiedyś mówiono o wykonawcy pejoratywnie „budowlaniec”, a dziś powraca pojęcie fachowca. W tej historii jest rysa – wielu znakomitych wykonawców straciliśmy, bo wyjechali do Irlandii i Anglii. Po nich znów w budownictwie pojawiła się fala ludzi przypadkowych. Jednak nie zmieniło to zasadniczego kierunku – wykonawcy są coraz lepsi.
Nowe materiały i technologie. Co jeszcze zmieniło się w polskim budownictwie?
Trzecia wielka zmiana to projekty domów. W 1989 r. były projekty gotowe rodem z PRL-u, ale te domy-kostki czy domy z przesuniętym dachem (nazywane złośliwie „czółkiem debila”) nie odpowiadały już aspiracjom ludzi. Po 1989 r. potrzebna była zmiana w podejściu do projektowania domów jednorodzinnych. Od architektów oczekiwano projektowania z myślą o kosztach inwestycji i kosztach utrzymania domu. Odpowiedzią „Muratora” była akcja DOM DOSTĘPNY. W 1995 r. ogłosiliśmy pierwszy konkurs na mały dom. Zygmunt Stępiński sformułował słynny dekalog DOMÓW DOSTĘPNYCH. To był strzał w dziesiątkę! „Murator” stworzył program, a architekci podjęli wyzwanie. W 1998 r. wydaliśmy pierwszy katalog projektów niedużych, nowoczesnych domów. W większości były to znakomite i do dziś popularne projekty architekta Pawła Włada Kowalskiego. To ważne wydarzenie – jeden z pierwszych tego typu katalogów na rynku. Potem jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się kolejne, różnych pracowni i firm. Tak zaczęła się wielka kariera projektów powtarzalnych.
Bitwa o mały racjonalny dom została wygrana?
Lansowaliśmy proste domy bez piwnic oraz dwuspadowe dachy. Parterowy dom, a potem dom z poddaszem użytkowym (w którym Polacy się zakochali) był uznawany za naszą specjalność. Batalia toczyła się o ograniczenie kosztów budowy, a potem kosztów utrzymania. Z trudem przebijała się myśl, że im prostszy dom, tym tańszy, że warto rezygnować z kosztownych detali czy niepotrzebnego skomplikowania bryły domu. Dziś tego tłumaczyć nie trzeba, ale wtedy to była nowość. Udało się przekonać Polaków, że nie warto budować piwnicy (tu trochę pomogła nam natura). Kiedy dziś jadę przez Polskę i oglądam, co się buduje, to myślę z dumą, że proste, małe domy to efekt naszych publikacji i konkursów. Patrzę i zgaduję, czy to nie jest projekt z któregoś katalogu DOMÓW DOSTĘPNYCH, a może kolejna wersja „Domu na 102”...
A kiedy widzisz poskręcane bryły, wydziwione dachy?
To się dziwię właścicielowi, dlaczego chciał mieć tak skomplikowany, a przez to drogi dach i czemu to służy? Nie zawsze cele stawiane przez nas pokrywały się z oczekiwaniami Czytelnika. Uważaliśmy na przykład, że nie warto budować garażu w bryle budynku. Po co pokój dla samochodu?! Nasi Czytelnicy sądzili inaczej, a dziś garaż w bryle budynku to standard. Nie spodobał się pomysł wiaty garażowej. W sprawie wielkości domu przyznano nam rację – zaczęto budować mniejsze. Dziś przeciętny dom ma około 150 m2. Wraz ze wzrostem zamożności skończyła się potrzeba radykalnego upraszczania projektu i minimalizowania powierzchni. Obecnie inwestor znów jest gotów wydać więcej, by jednak mieć detal, na przykład deski lub kamienne płyty na elewacji. Dom staje się nie tylko miejscem do mieszkania, ale coraz bardziej potwierdzeniem życiowego sukcesu, manifestacją gustu właściciela. Nie zmienia to naszego programu. Zawsze będziemy namawiać, by budować rozważnie, bez ulegania przelotnym modom. Najważniejsza jest dobra architektura – klasyczna czy nowoczesna – ta nie starzeje się nigdy.
Inwestor – z jednej strony chce korzystać z nowoczesności, a z drugiej po dawnemu sam organizuje budowę...
Nasi Czytelnicy zawsze byli bardzo ambitni i ciekawi świata. Podziwiam logikę myślenia inwestorów i odkrywam pewną prawidłowość: dobry specjalista myśli logicznie w każdej dziedzinie. Lekarz czy informatyk odnajdzie się też w budownictwie, bo potrafi kojarzyć fakty, zdobywać wiedzę, radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. „Murator” tworzy z takimi inwestorami świetny związek. Staramy się oceniać budownictwo przede wszystkim z punktu widzenia inwestora – co jest dla niego przydatne, co opłacalne, jakie są zalety i wady różnych materiałów i technologii. Inwestorzy nas lubią, bo stajemy po ich stronie. Wykonawcy mniej, bo często
chcieliby robić po swojemu, a wtedy klient mówi: „Proszę pana, w »Muratorze« napisali, że tak nie wolno!”. Polskiego inwestora można opisać, obserwując Forum MURATORA. Dziesięć lat temu na forum byli przeważnie ludzie, którzy budowali dom dosłownie własnymi rękami. Pamiętam te historie opisywane potem na łamach „Muratora”. Teraz na forum dominują wielkie dyskusje techniczne – punkt ciężkości przesunął się ze spraw organizacji budowy na wybór materiałów, technologii i nowe wyzwanie – energooszczędność. Zmienia się też specyfika dochodzenia do własnego domu – inwestor coraz bardziej skupia się na zarabianiu, a budowę powierza wyspecjalizowanym ekipom.
Naszym Czytelnikom coraz łatwiej się buduje?
Pod pewnymi względami na pewno łatwiej (ogromny wybór materiałów i projektów), pod innymi – niekoniecznie. Główną barierą są koszty budowy. Nie ma tanich terenów uzbrojonych przez gminy – to największa bolączka mieszkańców dużych miast i okolic. Dostępne tereny wyczerpują się, a ceny działek są horrendalnie wysokie. Inwestor z dużego miasta skazany jest na budowanie za miastem, na polach, co skutkuje uciążliwymi dojazdami, życiem w zamkniętych osiedlach-enklawach. Z kolei w małych miejscowościach ludzie często nie mają pieniędzy lub zdolności kredytowej, by budować. W poszukiwaniu pracy i tak przenoszą się do większych miast. Nie ma sensownych programów pomocy państwa budującym czy szerzej – programów mieszkaniowych. Planowane „Mieszkanie dla Młodych” w ogóle nie jest skierowane do budujących dom!
W 1987 r. „Murator” wybudował pierwszy w Polsce dom w technologii szkieletu drewnianego. Dlaczego kanadyjczyk się nie przyjął? To jest też pytanie, dlaczego nie spopularyzowało się budownictwo z prefabrykatów czy kształtek styropianowych. Są nowe materiały i technologie, a budownictwo pozostaje tradycyjne...
Pewnie dlatego, że dom szkieletowy nie był tańszy od murowanego – to podstawowa wada każdej nowej technologii. Skoro nie jest tańszy i raczej nie jest trwalszy – to po co? Po drugie, nieudane realizacje na początku – głośne były sprawy sądowe związane z budową domów szkieletowych. Zawodzili wykonawcy niepotrafiący poradzić sobie z wysokimi wymaganiami technicznymi, ale odium spadało na technologię. A główny powód to nasze przyzwyczajenia. Wciąż budujemy na całe życie, a potem chcemy, by w domu zamieszkały nasze dzieci albo można było go sprzedać. W Polsce lepiej sprzeda się dom z czerwonej cegły niż szkieletowy. Do listy akceptowanych technologii dopiszemy może dom z bali, ale króluje murowana tradycja.
Jak Twój dom znosi czas? 30 lat nie ma, ale...
Ma 12 lat i znosi czas świetnie. Potwierdzam tezę, że jeśli stosować wysokiej jakości materiały, budynek jest trwały. Działają też wciąż firmy, które mój dom budowały i wyposażały, a więc mam prywatnie potwierdzenie, że fachowcy bronią się na trudnym rynku budowlanym. Co było zaskoczeniem? Trudno przewidzieć, jakie naprawdę będą potrzeby. Garderoby są, ale mogłoby być ich więcej. Przydałaby się spiżarnia. Jest garaż, ale człowiek nie przewidział, że dziecko urośnie i każdy z domowników będzie miał samochód. Każde auto ma cztery opony zimowe albo letnie, które trzeba gdzieś magazynować. A gdzie trzymać rowery, drewno do kominka? Z doświadczenia wiem, że najważniejszą cechą domu jest elastyczność. Przy wyborze projektu nie należy kierować się emocjami, ale analizować scenariusze życia w domu przez kolejne lata.
Przed nami oby kolejne 30 lat „Muratora” – jakie przewidujesz scenariusze dla domu jednorodzinnego? Jakie wyzwania przed inwestorami?
Myślę, że z domami będzie tak jak z samochodami. Kiedyś wielu budujących chciało mieć w piwnicy kanał, żeby naprawiać swoje auto, a dzisiaj kierowca często nie jest w stanie nawet wymienić żarówki. Przyszłość to coraz większa specjalizacja – materiałów i technologii. Dom jednorodzinny stoi przed wielką zmianą, by nie powiedzieć rewolucją. Wymogi unijne chcą, by budynek miał w 2020 r. prawie zerowe zapotrzebowanie na energię. Taki cel narzuca niesamowicie wyśrubowane wymogi co do jakości budowania, użytych materiałów, szczelności budynku.
„Murator” właśnie ogłasza Konkurs na Energooszczędny Dom Dostępny. To nasza odpowiedź na pilną potrzebę nowych projektów i rozwiązań dla domu. Kolejny raz staramy się przygotować naszych Czytelników na nowe wyzwania. Ta rola „Muratora” się nie zmienia.
Nasz rozmówca – Anna Kamińska
Z wykształcenia inżynier sanitarny, redaktor naczelna „Muratora” w latach 2000-2010. Obecnie redaktor naczelna Grupy Tytułów Murator, w skład której oprócz miesięcznika „Murator” wchodzą Numery Specjalne, książki, poradnik „Zrób to Sam” oraz portale muratordom.pl i muratorplus.pl. Zajmuje się też wydaniami czasopism na urządzenia mobilne i filmami o tematyce budowlanej.

Janusz Żbik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej
Serdecznie gratuluję „Muratorowi” pierwszej trzydziestki. Dziś czasopismo w atrakcyjnej dla Czytelnika szacie graficznej, w postaci drukowanej i e-wydaniach popularyzuje problematykę inwestycyjno-budowlaną, informuje o światowych trendach – w ten sposób zmienia budownictwo w Polsce. Dziękuję za promocję polskiej branży budowlanej i pokazywanie jej najlepszych praktyk. Dla ministerstwa rzetelna informacja o pracy resortu na łamach branżowego wydawnictwa jest nie do przecenienia. Bardzo dziękuję za wspaniałą współpracę, szczególnie za inspirację do jeszcze lepszej pracy, aby jeszcze szybciej usprawniać nasze działanie. Dobrze jest liczyć na niezależną ocenę sytuacji i rzeczową dyskusję. Życzę wszystkim pracownikom i współpracownikom „Muratora” świetnych pomysłów i zapału do pracy! Życzę dalszego rozwoju na następne siedemdziesiąt lat pozostałe do setki.

Robert Dziwiński, Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego
Okrągły jubileusz skłania do refleksji nad zmianami, jakie zaszły w polskim budownictwie indywidualnym w ciągu minionych lat. Trudno nie pamiętać, że „Murator” był jednym z inspiratorów tych zmian. Jubileusz to wielkie święto nie tylko dla twórców i pracowników redakcji, ale także dla Czytelników, którym „Murator” od trzech dziesięcioleci wiernie towarzyszy jako wiarygodny i fachowy doradca w dziedzinie budownictwa domów jednorodzinnych. Z wielkim uznaniem odnoszę się do profesjonalizmu zespołu miesięcznika, który rzetelnie, a jednocześnie przystępnie wyjaśnia indywidualnym inwestorom nie zawsze łatwe zagadnienia związane z budownictwem i prawem budowlanym. Z okazji jubileuszu życzę miesięcznikowi „Murator” wielu kolejnych lat udzielania twórczego wsparcia budującym, a także licznych sukcesów w działaniach na rzecz podnoszenia kultury budowania i poprawy jakości przestrzeni publicznej.

Ksiądz Ireneusz Kalaczyński, proboszcz parafii w Murowańcu pod Bydgoszczą
Wielu moich parafian to Wasi Czytelnicy. Kiedy zrobiliśmy bibliotekę parafialną, pojawił się w niej czytany w Murowańcu „Murator”. Tak też wpadł w moje ręce. Jestem proboszczem parafii – wydawałoby się, że to zadanie zupełnie inne niż budowanie czy wyposażanie domów, a jednak... Nasza parafia jest bardzo młoda. Zaczynamy budować kościół. To właśnie lektura Waszego pisma mnie, zupełnemu laikowi w tym temacie, daje konkretne rozwiązania na przyszłość. Dziękuję w imieniu tych wszystkich, którym już pomogliście i którym pomożecie! Mam nadzieję, że i mnie.