Dom pod królikiem
Metamorfoza na przedpolu Doliny Baryczy
W niewielkiej wsi na Dolnym Śląsku stał ceglany poniemiecki dom – najzwyklejsza bryła rolniczego budynku, bez ozdobników. Przez lata Ewa i Krzysztof szukali właśnie takiego miejsca. Ona – z dziecięcym wspomnieniem wakacji u dziadków, on – przekonany, że kupują jedynie letnią bazę weekendową. Dziś to ich oaza, gdzie po posesji biegają króliki, a Krzysztof został sołtysem wsi. Jak wyglądała metamorfoza siedliska, w którym nie wymieniono dachu ani nie ocieplono elewacji, a wnętrza zdobią zabytkowe piece?
Ewa przez wiele lat pracowała w sektorze wnętrzarsko-meblarskim. Brała udział w międzynarodowych targach, analizowała trendy, współpracowała z projektantami i prowadziła marketing dla dużych producentów. Swoje wrocławskie mieszkanie urządziła w minimalistycznym duchu, stawiając na nowoczesne formy, które na każdym kroku „wołały o uwagę”. Jej mąż Krzysztof, również początkowo związany z branżą wnętrzarską, podzielał te same upodobania.
Zmiana przyszła niespodziewanie – podczas sylwestra spędzonego w niemal 200-letnim domu znajomych w Świeradowie-Zdroju.
– Kiedy weszłam do środka, poczułam niesamowity spokój. Ten dom mnie otulił – opowiada Ewa. Odżyły w niej wówczas wspomnienia z dzieciństwa spędzanego u dziadków w wiejskim domostwie pod lasem. Zrozumiała, że miłość do takich miejsc nosiła w sobie od zawsze. Śmierć rodziców, którzy zawsze odkładali swoje plany „na później”, i znalezienie w piwnicy taty kartonu z napisem „Na wieś dla Ewki” stały się dla niej impulsem do działania ...
Będziesz korzystać z całego miesiecznik.murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych