Dla ludzi i ptaków
To skromna architektura. Nie musi niczego na siłę udowadniać, wręcz przeciwnie – woli ukryć swoją skalę. Może właśnie przez tę skromność wydaje się tak gościnna, i to nie tylko dla ludzi.

Kształt bryły został dostosowany do modrzewi rosnących na działce. Aby je uszanować, bryła została częściowo cofnięta, bo nic tak nie buduje klimatu jak stare, wysokie drzewa. Wprawdzie igły spadające na dach trzeba usuwać, ale to stosunkowo niska cena za efekt końcowy
fot. Piotr MastalerzJedziemy do dzielnicy Częstochowy położonej niemal na krańcu miasta, jednak wciąż nieodległej od centrum. Bo całą Częstochowę można w pół godziny przejechać od jednego krańca do drugiego. Mijamy domy świadczące o tym, że nowoczesność nie jest mocną stroną tego miasta. Pozwolono, by brzydko się tu zestarzała. Przynajmniej, jeśli sądzić po budynkach. W centrum rażą lekkomyślne, barbarzyńskie „liftingi” powojennej, modernistycznej architektury. Dom Handlowy „Centrum” z 1965 roku (proj. Stanisława Szeptyckiego) ukryto pod szkaradną „gładzią” z nieprzezroczystego szkła. Daszek nad wejściem do znajdującego się nieopodal „Merkurego” z 1975 roku (proj. Józefa Zaborowskiego i Zdzisława Życieńskiego), dawniej zadziorny, teraz jakby opadł na wieść o planowanym wyburzeniu budynku. Wciąż pięknie prezentują się „pasiaki” z wielobarwnych szkiełek na elewacji Cepelii z 1974 roku (proj. Włodzimierza Ściegiennego) i żelbetowe, prefabrykowane balkony-kokony osiedla Parkitka z lat 80. (proj. Mariana Kruszyńskiego). Ale już ...

Będziesz korzystać z całego miesiecznik.murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych