Inwestycja w dom

Własna elektrownia słoneczna

Piotr Laskowski
Piotr Laskowski

Twój dom może wytwarzać energię elektryczną dzięki słońcu. Jaka instalacja jest do tego potrzebna, ile trzeba zainwestować i ile można na tym zarobić?

Uwaga, zmiany w przepisach!

Artykuł powstał na początku 2016 r., kiedy jednym z systemów wsparcia inwestycji w mikroinstalacje OZE przewidzianym w ustawie o OZE były taryfy gwarantowane. W późniejszej nowelizacji z nich zrezygnowano.

Panele fotowoltaiczne, nazywane też modułami, czyli połączone ze sobą fotoogniwa, w których energia promieniowania słonecznego zmienia się w energię elektryczną, są produkowane od wielu lat, jednak dotąd nie cieszyły się dużym zainteresowaniem indywidualnych inwestorów w Polsce. Planowane na początek 2016 r., a następnie przesunięte o 6 miesięcy wejście w życie zapisów ustawy o OZE dotyczących między innymi tak zwanej taryfy gwarantowanej powinno tę sytuację zmienić. Daje każdej osobie fizycznej możliwość sprzedawania energii elektrycznej wytwarzanej w jej własnej domowej instalacji fotowoltaicznej za cenę, która pozwala na zwrot w rozsądnym czasie nakładów inwestycyjnych na jej zakup.

Co możesz zyskać

  • Niższe rachunki za energię. Najbardziej mogą to odczuć ci, którzy potrzebują jej dużo i płacą wysokie rachunki. Własna elektrownia słoneczna może sprawić, że zmaleją one nawet o połowę.
  • Dodatkowy dochód. Dzięki możliwości sprzedawania energii z własnej instalacji fotowoltaicznej za cenę wyższą od rynkowej można na niej zarabiać na tyle dużo, że po pewnym czasie inwestycja się zwróci, a potem zacznie przynosić zysk.
  • Podniesienie wartości domu. Nowoczesny system, dzięki któremu koszt utrzymania domu jest niski, to atrakcja dla poszukujących nieruchomości. Instalacja fotowoltaiczna może pomóc w uzyskaniu lepszej ceny przy jego sprzedaży.

Własna elektrownia słoneczna

Instalacji fotowoltaicznych jest już w Polsce sporo. Większość powstała dzięki różnego rodzaju dotacjom przyznawanym w niektórych gminach. Od niedawna zakup instalacji OZE można sfinansować kredytem z dopłatą w ramach programu Prosument. Najkorzystniej jednak jest dysponować własnymi środkami i skorzystać z mechanizmu wsparcia w postaci taryfy gwarantowanej

fot. Andrzej T. Papliński

Inwestycja na długie lata

Instalacja fotowoltaiczna kosztuje niemało – kilka tysięcy złotych za kilowat mocy. Na szczęście za jej eksploatację już się nie płaci, przynajmniej jeśli nie liczyć ewentualnych wydatków na jej naprawy. Producenci zapewniają, że panele fotowoltaiczne będą działać co najmniej 25 lat i że po tym czasie moc znamionowa nie zmniejszy się z powodu ich degradacji więcej niż o 20% (wydajność spada mniej więcej o 1% rocznie). Ryzyko jest związane z zakupem kosztującego kilka tysięcy złotych falownika zmieniającego prąd stały na przemienny – gwarancja na te urządzenia jest udzielana w najlepszym razie na pięć-siedem lat.

Gdyby jednak nieprzewidzianych wydatków nie było, to suma oszczędności wynikających ze zmniejszenia dzięki instalacji fotowoltaicznej zapotrzebowania na energię kupowaną od przedsiębiorstwa energetycznego może przekroczyć wydatek na inwestycję przed upływem 20 lat – przy poprawnie dobranej wielkości instalacji i dzisiejszych cenach energii elektrycznej. To jednak bardzo odległa przyszłość, więc chętnych do inwestowania we własną elektrownię słoneczną było dotąd niewielu.

Skrócenie okresu zwrotu nakładów na zakup paneli fotowoltaicznych osiąga się dzięki sprzedawaniu nadwyżek dostarczanej przez nie energii. Wykorzystywanie jej w całości samemu jest trudne ze względu na ich okresowe działanie, więc nadwyżki występują w każdym systemie i warto zadbać o to, żeby ich nie tracić. Gromadzenie ich w akumulatorach znacznie zwiększa koszt inwestycji i eksploatacji, dlatego nie jest to najlepszy pomysł. Korzystniej jest wprowadzać je do sieci elektroenergetycznej, żeby skorzystał z nich ktoś inny.

Panele na dachu

Pan Bogdan, zachęcony perspektywą możliwości zarabiania na sprzedaży energii elektrycznej, zainteresował się niezbędnymi do tego urządzeniami – wybór padł na panele fotowoltaiczne

fot. Andrzej T. Papliński

Dom pana Bogdana, choć wybudowany dawno temu, okazał się idealny do zastosowania w nim instalacji fotowoltaicznej. Ogromna połać dachu umożliwia łatwe zamontowanie 42 paneli o łącznej mocy 10 kWp – pod optymalnym kątem, skierowanych na południe

fot. SUNTRACK.PL

Opłacalność

Skoro mamy gwarantowaną cenę sprzedaży energii, kalkulacja opłacalności inwestycji w elektrownię słoneczną wydaje się prosta. Wystarczy wiedzieć, ile energii dostarcza taki system.

Niestety, zależy to od wielu czynników. Zakładając jednak optymalne ustawienie paneli – skierowanie ich na południe i pochylenie pod kątem 30-45o – oraz to, że nigdy nie będą zacienione, a także przyjmując przeciętną sprawność instalacji, można uznać, że rocznie na 1 kWp mocy paneli (p oznacza, że chodzi o moc szczytową – parametr podawany przez producentów) przypada mniej więcej 950 kWh uzyskiwanej energii elektrycznej (są tacy, którzy twierdzą, że w ostatnim roku ich instalacje uzyskały nawet 1100 kWh, ale nasłonecznienie w poszczególnych latach nieco się różni i zależy też od regionu). Skoro tak, to możemy liczyć na to, że instalacja o mocy 3 kWp w ciągu 15 lat zapewni nam dochód netto 26,3 tys. zł przy uwzględnieniu obecnie obowiązującej najniższej stawki podatku dochodowego. Jeżeli za instalację zapłacimy mniej (obecnie można ją kupić i zamontować za niespełna 20 tys. zł z 8-procentowym VAT-em), to nie powinniśmy na takiej inwestycji stracić, tym bardziej że po 15 latach nadal może działać.

W kalkulacji powinniśmy jeszcze uwzględnić, że część energii ze swojej elektrowni wykorzystamy na własne potrzeby i jej nie sprzedamy. Lecz dzięki temu mniej jej kupimy od przedsiębiorstwa energetycznego. Ponieważ obecnie cena zakupu i sprzedaży (netto) są podobne, w naszych obliczeniach pominęliśmy ten aspekt. Gdy producenci energii będą podnosić jej ceny – zyskamy jeszcze więcej, niż obliczyliśmy.

Pozostaje jeszcze tylko mieć nadzieję, że nasz zarobek nie zmniejszy się z powodu wzrostu stawek podatku dochodowego, ale aż tak dużej zmiany, która sprawiłaby, że w jej wyniku inwestycja okaże się chybiona, na razie nikt nie przewiduje.

Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy moc instalacji wynosi od 3 do 10 kW. Dlaczego cena sprzedawanej energii jest wtedy wyraźnie niższa? I dlaczego z taryfy gwarantowanej nie można skorzystać, mając instalację o mocy większej niż 10 kW (wówczas rozliczenie następuje w mniej korzystnym dla inwestora systemie net metering)? Jest tak, żeby nie opłacało się nam inwestować w elektrownie słoneczne, z których uzyskiwalibyśmy tyle energii, że nie bylibyśmy w stanie wykorzystać jej na własne potrzeby. Bo, jak wynika z doświadczeń innych państw, wytwarzanie energii przez prosumentów (jednocześnie konsumentów i producentów energii) głównie na sprzedaż zwiększa koszty działania sieci elektroenergetycznych, zamiast je obniżać zgodnie z ideą energetyki prosumenckiej. Poza tym taryfy gwarantowane to pewna forma dofinansowania inwestycji ze środków publicznych (zapłata za wytwarzaną energię jest wyższa od cen rynkowych), zadbano więc o to, żeby przeznaczona na nie kwota została rozdzielona między większą liczbę inwestorów.

Jaka moc

Ilość energii uzyskiwanej z elektrowni fotowoltaicznej jest wprost proporcjonalna do jej mocy. Wraz z jej wzrostem jednostkowa cena instalacji (w zł/kWp) nieco maleje, a koszt ewentualnych napraw pozostaje mniej więcej taki sam. Można więc uznać, że czas zwrotu nakładów poniesionych na inwestycję w instalację fotowoltaiczną przy skorzystaniu z taryfy gwarantowanej nie różni się znacznie w zależności od tego, czy moc wynosi 3, czy 10 kW, i że wobec tego, jeżeli ma się pieniądze na większą instalację, warto ją kupić. Bierzmy jednak pod uwagę to, że gdy nie jesteśmy w stanie regularnie wykorzystywać na własne potrzeby możliwości instalacji o dużej mocy, bardziej się nam opłaci zakup paneli o mocy nieprzekraczającej 3 kW. Jeśli będzie większa, na sprzedaży będziemy zarabiać mniej, więc żeby zrekompensowały nam to oszczędności wynikające ze zmniejszenia ilości kupowanej energii, musielibyśmy jej dużo wykorzystywać. Z pewnością lepiej, żeby moc nie była tylko trochę wyższa od 3 kW, bo wtedy uzyskamy niewiele więcej energii niż z instalacji o mocy 3 kW, a będziemy ją sprzedawać po znacznie niższej cenie. Poza tym na panele fotowoltaiczne musimy zarezerwować sporą powierzchnię.

Jakie panele

Najpopularniejsze na rynku są panele zbudowane z ogniw krzemowych polikrystalicznych, bo ich cena jest dość atrakcyjna, a sprawność (14-18%) stosunkowo wysoka. Nieco wyższą sprawność (18-22%) osiągają ogniwa monokrystaliczne, lecz są one wyraźnie droższe, więc ich stosowanie można uznać za mniej opłacalne. Najtańsze spośród popularnych na rynku są ogniwa amorficzne. Osiągają one wysoką sprawność początkową, ale w warunkach eksploatacyjnych występuje jej wyraźny spadek, przez co jest o blisko 30% niższa niż tych o strukturze krystalicznej. Z tego powodu zajmują o 30% większą powierzchnię. Ogniwa cienkowarstwowe znajdują zastosowanie głównie w obiektach, w których można nimi pokryć szklaną elewację, ale można je kupić także w postaci paneli do montażu na dachu.

W 2011 r. na europejskim rynku pojawiły się ogniwa typu HIT nazywane hybrydowymi, w których pojedyncza warstwa krzemu monokrystalicznego sąsiaduje z bardzo cienką warstwą krzemu amorficznego, dzięki czemu koszt ich produkcji jest stosunkowo niski, a sprawność najnowszych produktów sięga 25,6% (przeciętnie 19-20%). Jednak panele zbudowane z ogniw HIT wciąż są droższe od tych z ogniw polikrystalicznych i w Polsce trudno je kupić.

Jakie parametry powinniśmy brać pod uwagę, wybierając panele? Przede wszystkim moc szczytową Pmax, czyli moc elektryczną uzyskiwaną w warunkach testowych (STC), które są bliskie optymalnych – gdy natężenie docierającego do paneli promieniowania słonecznego wynosi 1000 W/m2, a ich temperatura – 25oC. W praktyce moc szczytowa jest osiągana rzadko. W polskich warunkach średnia dla całego roku moc paneli stanowi mniej więcej 10% mocy szczytowej.

Ważna jest też tolerancja mocy. Jeżeli jest dodatnia, to producent gwarantuje, że rzeczywista moc szczytowa urządzenia nie jest mniejsza od podanej mocy nominalnej, a nawet może być wyższa o podaną wartość tolerancji (na przykład +5 W).

Wraz ze wzrostem temperatury fotoogniw maleje moc urządzenia, więc w praktyce przy natężeniu promieniowania słonecznego wynoszącym 1000 W/m2 może być ona niższa od podawanej dla warunków testowych (STC). O jej procentowym spadku przy wzroście temperatury o 1oC (1 K) informuje temperaturowy współczynnik mocy. Im jego wartość jest mniejsza, tym lepiej.

O wydajności zastosowanych fotoogniw świadczy prąd zwarcia Isc – największy możliwy prąd generowany wyłącznie przez światło padające na ogniwa (gdy styki panelu są zwarte) mierzony w warunkach testowych (STC). Im jego wartość jest wyższa, tym lepiej. Warto też zwrócić uwagę na współczynnik wypełnienia FF. Im jego wartość jest bliższa 100%, tym bardziej kształt charakterystyki prądowo-napięciowej panelu (zależność I od U) jest zbliżony do idealnego (prostokąta), co świadczy o dobrej jakości.

I wreszcie sprawność h – wyrażany w procentach stosunek maksymalnej mocy elektrycznej do mocy promieniowania światła słonecznego padającego na powierzchnię czynną fotoogniw. Im większa sprawność, tym mniejszą powierzchnię ma panel o określonej mocy. Ważną informacją jest redukcja sprawności paneli przy natężeniu promieniowania słonecznego 200 W/m2, ewentualnie procentowy spadek mocy przy 800/400 W/m2, czyli w przedziale natężenia promieniowania słonecznego najczęściej występującego w rzeczywistych warunkach pracy. Im te wartości są mniejsze, tym lepiej.

Ogniwa krzemowe monokrystaliczne można poznać po ściętych rogach. Ich sprawność jest nieco wyższa niż widocznych obok polikrystalicznych, które za to są tańsze

fot. Andrzej T. Papliński

Ile miejsca zajmują

Duża powierzchnia i potrzeba uniknięcia zacienienia paneli sprawiają, że najodpowiedniejszym miejscem do ich zamontowania jest dach, więc przed przymiarką do inwestycji powinniśmy sprawdzić, ile się ich na nim zmieści.

Pojedyncze krzemowe ogniwa polikrystaliczne, z których buduje się panele fotowoltaiczne, mają wymiary 6 x 6 cali. Panel o mocy szczytowej 250 Wp jest zbudowany z ogniw ustawionych w dziesięciu rzędach po sześć sztuk i ma wymiary mniej więcej 1 x 1,7 x 0,05 m. Panel o mocy 200 Wp to ogniwa ustawione w ośmiu rzędach po dziesięć sztuk, a jego wymiary to 1 x 1,35 x 0,05 m. Dostępne są jeszcze panele o mniejszej mocy, w różnej konfiguracji ogniw, co umożliwia dobre zagospodarowanie powierzchni o nieregularnym kształcie. Ze względu na koszt elementów mocujących i przewodów najlepiej jednak wybierać panele o jak największych wymiarach.

Jak łatwo policzyć, do uzyskania mocy szczytowej 3 kWp potrzeba 12 paneli po 250 kWp, które w sumie zajmują powierzchnię mniej więcej 20 m2. Gdybyśmy chcieli uzyskać moc 10 kWp, potrzebowalibyśmy 40 paneli i prawie 70 m2. W dodatku nie zawsze udaje się je skierować na południe i nachylić pod optymalnym kątem, a wtedy do uzyskania założonej mocy potrzeba ich jeszcze więcej.

Mocowanie

Panele najlepiej przymocować do dachu. Stworzono do tego specjalne systemy montażowe, których stosowanie daje pewność, że paneli nie zerwie wiatr

fot. SUNTRACK.PL

Wpływ cienia

Z punktu widzenia opłacalności inwestycji bardzo ważne jest uniknięcie zacienienia paneli. Gdy nawet tylko do jednego ogniwa dociera mniej światła, wszystkie z nim połączone dostarczają mniej energii, bo jest ona tracona na skutek wstecznego przepływu prądu przez to zacienione i wzrostu jego temperatury.

W panelach są stosowane diody bocznikujące minimalizujące ten efekt. Najczęściej panel jest podzielony na trzy sekcje, każda z jedną diodą. Wtedy jest szansa, że zacienienie niewielkiego fragmentu spowoduje spadek mocy tylko o 1/3. Panele trzeba zamontować tak, żeby zdarzało się to jak najrzadziej. W przypadku niewielkiego pochylenia ich dolną część przez dłuższy czas będzie zasłaniał zalegający śnieg. Z tego względu korzystny jest podział na sekcje wzdłuż pionowej osi paneli, bo w przeciwnym razie do chwili całkowitego stopienia śniegu będą one wyłączone w całości. Lecz w sytuacji, gdy nie da się uniknąć ich zacienienia przez sąsiadujący obiekt (na przykład komin), pod uwagę należy brać przede wszystkim wpływ jego cienia, bo ze względu na znacznie większy uzysk energii latem niż zimą jego skutki będą bardziej odczuwalne niż zaleganie śniegu. Optymalne rozmieszczenie i ustawienie paneli najlepiej ustalić za pomocą programu komputerowego symulującego działanie systemu z uwzględnieniem położenia paneli względem stron świata, ich pochylenia i obecności obiektów powodujących ich zacienienie – takim narzędziem zwykle dysponują projektanci instalacji fotowoltaicznych.

Falowniki

W fotoogniwach powstaje prąd stały, więc żeby można było go wprowadzić do sieci elektroenergetycznej, musi zostać przetworzony na przemienny o częstotliwości 50 Hz i napięciu nominalnym 230 V. Do tego służą falowniki (inwertery). Zanim kupimy takie urządzenie, powinniśmy się dowiedzieć, jakie wymagania stawia mu operator sieci, któremu będziemy sprzedawać energię – znajdziemy je na stronach internetowych operatorów. Ponieważ są znane już od ponad roku, każda firma zajmująca się sprzedażą falowników do instalacji fotowoltaicznych powinna mieć w swojej ofercie urządzenie o niezbędnych parametrach.

Dobór i montaż falownika należy zlecić fachowcowi, choćby dlatego, że jest to urządzenie drogie (ceny dobrej klasy falowników o mocy 3 kWp zaczynają się od blisko 4 tys. zł). Nie warto na nim oszczędzać, bo lepiej, żeby za kilka lat, po zakończeniu okresu gwarancji, nie trzeba było kupować następnego.

Proste falowniki mają jedno wejście umożliwiające połączenie z jednym obwodem elektrycznym paneli (polem elektrycznym). Jeśli ma ich być więcej, jest potrzebna dodatkowa skrzynka przyłączeniowa albo bardziej skomplikowany falownik z kilkoma wejściami. Jeżeli planuje się rozbudowę systemu w przyszłości, należy zwrócić uwagę na to, że nie wszystkie falowniki mogą współpracować z kilkoma obwodami, w których zastosowano różne panele.

Zamiast jednego falownika dla całego systemu w niedużych instalacjach wykorzystuje się też mikrofalowniki obsługujące niezależnie każdy panel. Jest to rozwiązanie droższe, ale umożliwia łatwą rozbudowę systemu i zapewnia większą niezawodność, bo w przypadku uszkodzenia jednego, reszta nadal pracuje. W sytuacji częściowego zacienienia niektórych paneli mogą zapewnić większy uzysk energii z instalacji.

Mikrofalowniki mocuje się bezpośrednio do paneli. Centralny falownik można zamontować w dowolnym miejscu w domu, ale najlepiej w pobliżu rozdzielnicy elektrycznej, w której można umieścić aparaty zabezpieczające instalację przed przepięciami.

Połączenie elektryczne

Każdy panel jest fabrycznie wyposażony w parę przewodów podłączeniowych przymocowanych w znajdującej się pod spodem puszce

fot. Andrzej T. Papliński

Złącza solarne składają się z końcówek męskiej i żeńskiej, więc łącząc panele, raczej nie można się pomylić

fot. Andrzej T. Papliński

Kiedy warto

Instalacja fotowoltaiczna to na pewno świetne rozwiązanie dla kogoś, kto ma już dość wysokich rachunków za energię. Zwłaszcza gdy potrzebuje jej wyjątkowo dużo latem. To także niezła inwestycja dla kogoś, kto ma gotówkę. W przypadku konieczności skorzystania z kredytu okres zwrotu nakładów wydłuża się o kilka lat.

Naszym zdaniem taką instalację warto kupić bez kredytu za cenę nieprzekraczającą znacznie 6 tys. zł/kWp i skorzystać z taryfy gwarantowanej ze stawką 0,75 zł/kWh. W przypadku 0,65 zł/kWh lub skorzystania z programu Prosument mamy dużą szansę na powodzenie, gdy zapłacimy za instalację 5 tys. zł/kWp, ale o taką cenę na razie trudno. Jeśli zapłacimy więcej, to zysk w większym stopniu będzie zależał od szczęścia – jeżeli w ciągu kilku lat nic się nie zepsuje, a ceny energii będą rosły przynajmniej o 2% rocznie, powinniśmy być zadowoleni.

zdaniem eksperta
Od czego zależy trwałość i niezawodność instalacji fot. z prywatnego archiwum

Krzysztof Gnyra, konsultant firmy Viessmann

Od czego zależy trwałość i niezawodność instalacji

System montażowy

Moduły fotowoltaiczne mogą być zamontowane na dachu lub obok domu. Niezależnie od miejsca, zawsze jest potrzebna niezawodna konstrukcja, na której zostaną oparte. Stosowane w niej elementy mogą być ze stali ocynkowanej, nierdzewnej, z aluminium, drewna, tworzywa sztucznego lub betonu.

Najlepszym materiałem, który powinien wytrzymać kilkudziesięcioletni okres eksploatacji elektrowni słonecznej, jest aluminium. Wykonane z niego profile są odporne na warunki atmosferyczne, dzięki czemu ich żywotność jest praktycznie nieograniczona. Pod warunkiem że łączące je elementy będą ze stali nierdzewnej odpowiedniej jakości, a nie ze stali ocynkowanej, a tym bardziej czarnej, bo byłyby one przyczyną szybkiej korozji aluminium.

Wszelkie uszkodzenia warstwy ochronnej, użycie zardzewiałych podkładek lub nakrętek z czasem prowadzą do osłabienia konstrukcji, co bywa przyczyną powstawania mikropęknięć modułów. Warunkiem ich uniknięcia jest też dokręcenie śrub mocujących z jednakową siłą określoną przez producenta (zwykle z momentem od 8 do 15 Nm) w celu właściwego rozłożenia naprężeń.

Przewody elektryczne

Choć przewody fotowoltaiczne są odporne na promieniowanie UV i inne warunki atmosferyczne i nie wymagają dodatkowej osłony, to lepiej, gdy nie są narażone na ich nieustanne działanie. Dlatego przy wykonywaniu przejść między rzędami paneli powinno się użyć peszli ochronnych, które je przed tym zabezpieczą.

Łącząc ze sobą elementy instalacji, należy unikać tworzenia pętli przewodów, w których mogłoby się indukować napięcie. Dlatego przewód dodatni należy prowadzić zawsze blisko ujemnego, nawet gdyby z tego powodu trzeba było użyć ich więcej.

Należy też zwrócić uwagę na zabezpieczenie ich przed drganiami, przesuwaniem i tarciem o inne elementy konstrukcji, na przykład pod wpływem wiatru, żeby nie doprowadziło to do uszkodzenia izolacji czy przerwania przewodu.

Złączki elektryczne nie powinny leżeć na dachu ani luźno zwisać. Należy je przymocować do konstrukcji montażowej opaskami zaciskowymi odpornymi na promieniowanie UV i temperaturę w zakresie od -35 do +90°C.

Transport i przechowywanie

Ogniwa krzemowe stosowane w panelach fotowoltaicznych są bardzo kruche. Na ich trwałość wpływa sposób ich zabezpieczenia do transportu, magazynowania, wnoszenia na dach i montowania.

Niebezpieczne dla nich jest na przykład opieranie paneli na głowie podczas niesienia, powtarzające się drgania i obciążenie skrętne czy uderzenia. Są one przyczyną niewidocznych gołym okiem mikropęknięć ogniw. Żeby je wykryć, używa się kamery termowizyjnej. Bez użycia przyrządów można natomiast zaobserwować tak zwane dróżki ślimacze, które obrazują, w jaki sposób obchodzono się z modułami podczas transportu i montażu. Są one bowiem związane właśnie z mikropęknięciami ogniw.

Wpływ uszkodzeń na moc i wynikającą z niej ilość energii elektrycznej wytwarzanej przez całą instalację może być mniejszy lub większy w zależności od ich wielkości i liczby. Są one także źródłem tak zwanych gorących punktów (hot-spot), czyli miejscowego przegrzewania modułów, które w skrajnych przypadkach powoduje zniszczenie ogniw.

Ponieważ mikropęknięć nie da się całkowicie wyeliminować, producenci uwzględniają je przy określaniu gwarantowanej mocy szczytowej modułu i wobec tego ich mała liczba może być powodem nieuznania reklamacji.

Własna elektrownia słoneczna

Błędy wykonawcze wynikają z pośpiechu, chwilowego braku odpowiednich komponentów i stosowania prowizorycznych rozwiązań. Fuszerek można uniknąć, patrząc instalatorowi na ręce i zadając mu pytania, gdy coś wyda nam się podejrzane. Budując instalację fotowoltaiczną, nie warto oszczędzać nawet na drobiazgach, bo przyczyną jej poważnego uszkodzenia mogą być choćby niewłaściwe śruby mocujące panele

fot. VIESSMANN
Własna elektrownia słoneczna

Wielospadowy dach utrudnia montaż paneli. Wielu inwestorów – entuzjastów fotowoltaiki – żałuje, że z tego powodu nie mogli kupić instalacji o większej mocy. Trzeba też uważać na cień rzucany na przykład przez kominy, bo z jego powodu uzysk energii może być znacznie niższy

fot. Andrzej T. Papliński

Pojedynczy panel fotowoltaiczny kosztuje poniżej 1000 zł, więc najdroższym elementem instalacji jest falownik. Taki do instalacji o mocy poniżej 1,5 kW kosztuje ponad 3 tys. zł, a o mocy 10 kW – blisko 10 tys. zł

fot. SUNTRACK.PL

Żeby zminimalizować ryzyko uszkodzenia paneli, przy dużym stopniu narażenia na uderzenie pioruna wykonuje się instalację odgromową lub modyfikuje już istniejącą

fot. SUNTRACK.PL

Zobacz także przykładowe koszty wykonanania instalacji fotowoltaicznej.

Wydanie: Murator 2/2016 Tekst Piotr Laskowski
warto przeczytać
tematy z okładki
Optymalne ocieplenie
Czy warto ocieplić ściany grubszą warstwą izolacji niż przewidziana w projekcie domu? Sprawdzamy, czy w każdej sytuacji się to opłaca.
IZOLACJA TERMICZNA
Jak urządzić nieduży salon
Wprawdzie niewielki salon skazuje nas na pewne ograniczenia, ale może też mieć niepodważalne zalety. Przede wszystkim jest przytulny, a to...
ARANŻACJA SALONU