Przeprowadzka na wieś

Ewa Wajsberg
Ewa Wajsberg

Przedstawiamy dom z najpopularniejszej serii naszych projektów gotowych - Miarodajnych. Realizacja modelu C333b – wariant II jest skrupulatna i wierna rozwiązaniom projektowym. Najważniejszą zmianą jest indywidualna adaptacja poddasza, zresztą przewidziana przez architekta.

prezentacje-miarodajny.jpeg
Dom ma plan litery T, ale obrys w kształcie prostokąta. To przez niewielkie podcienie - zadaszone części przed wejściem i przy tarasie fot. Piotr Mastalerz

Wyruszając z Łodzi na wschód drogą wojewódzką nr 713, po godzinie z hakiem trafia się na duży kompleks leśny – rezerwat przyrody Gałków. Choć zachodnia granica rezerwatu biegnie prosto, jakby wyszła spod linijki geodety, za nią zaczyna się puszcza. Można w niej napotkać wielkie, dwustuletnie buki o obwodach przekraczających 500 cm i małych biegaczy: chronione gatunki chrząszczy w ich pasiastych albo metalicznie połyskujących fraczkach. Kilka wsi otacza las Gałkówek. Jedne zakładano jeszcze za księcia Konrada Mazowieckiego, inne sześćset lat później, w okresie Królestwa Polskiego, gdy na te tereny przyjeżdżali niemieccy osadnicy. Dziś zabudowa jest tu typowa dla mazowieckich równin: przeważają piętrowe domy z lukarnami i wielospadowymi dachami, w których połaci nie zliczysz. W sierpniu 2018 roku obok nich stanął dom Miarodajny, projekt Przemysława Biryło dla Muratora, konkretnie model C333b wariant II. Ma dach zaledwie dwuspadowy i zwartą bryłę.

– Zaprojektowałem całą serię Miarodajnych. Aż zabrakło dla nich liter alfabetu. Domy te różnią się programami funkcjonalnymi, ale wszystkie są jak najprostsze, kompaktowe, ekonomiczne, funkcjonalne, pozbawione ozdób, które nie służą jakości. Wymykają się modom, bo bazują na tradycyjnej formule zwartego prostopadłościanu o stromym dachu, który w naszym klimacie jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. Chroni przed śniegiem i deszczem, najłatwiej go wpisać w różne konteksty architektoniczne. Krajobraz moim zdaniem jest lepszy dzięki takim domom. A podobne proporcje mają 100-200-letnie wiejskie murowane chaty, którymi dziś się zachwycamy – tłumaczy architekt.

prezentacje-miarodajny.jpeg
Dom od strony ogrodu prezentuje się niemal tak samo jak od frontu. Z obu stron są podcienia, zadaszone części przed wejściem i przy tarasie fot. Piotr Mastalerz
prezentacje-miarodajny.jpeg
Najbliżej wjazdu na posesję znajduje się budynek dwustanowiskowego garażu, który powiela formę Miarodajnego. A na tyłach urządzono w nim saunę oraz pomieszczenie do majsterkowania fot. Piotr Mastalerz

Ważne decyzje

– Najważniejsza była dla nas decyzja, że przechodzimy do realizacji. Bez niej pozostalibyśmy na etapie snucia planów i oglądania projektów w sypialni w M4 w blokach. Druga w kolejności jest decyzja o zastosowaniu wentylacji mechanicznej. Odzysk ciepła i możliwość oczyszczenia powietrza mają ogromny udział w budowaniu domowej atmosfery. Dosłownie – podkreśla inwestor.

prezentacje-miarodajny.jpeg
Miarodajny – wariant II – Murator C333b. Podcienie, wyróżniające ten projekt z rodziny Miarodajnych, zaakcentowano okładziną z poziomo montowanych desek, podobnie podkreślono szczyty domu fot. RYS. WWW.MURATORPROJEKTY.PL
prezentacje-miarodajny.jpeg
W zrealizowanym projekcie zaadaptowano poddasze na cele mieszkalne. Okna na poddaszu rozmieszczono w ścianach szczytowych budynku fot. Piotr Mastalerz

Miarodajny – wariant II – Murator C333b

Powierzchnia użytkowa 96,4 m2

Poddasze do indywidualnej adaptacji, powierzchnia użytkowa 83,1 m2

Powierzchnia zabudowy 151,3 m2

Powierzchnia netto 104,0 m2

Kąt nachylenia dachu 35o

Kubatura 775,1 m3

Minimalne wymiary działki 19,4 x 21,4 m

Wierna realizacja

– Mieszkaliśmy wcześniej w mieście, ale mieliśmy już dość zanieczyszczonego powietrza, trawników pełnych zasadzek, setek okien i samochodów jako stałego widoku z okien. Coraz częściej przypominały się nam sielskie wakacje u babci na wsi. Tu częścią naszej działki jest las. Sporą część samosiejek zachowaliśmy, więc z sauny wychodzimy wprost na okoliczną zieleń. Ponieważ działka znajduje się na lekkim podwyższeniu, mamy z tarasu zielony widok po horyzont – tłumaczy właściciel, który dwa lata temu z żoną i dwojgiem dzieci przeprowadził się w okolice rezerwatu Gałków. – Początkowo planowaliśmy budowę domu według indywidualnego projektu. Ale pojechaliśmy na targi budowlane, zajrzeliśmy do katalogów i tam wśród bardzo wielu domów znaleźliśmy właśnie ten. Nic nie trzeba było zmieniać. Dom miał właśnie taki układ funkcjonalny, o jakim myśleliśmy. A poddasze dawało dodatkowe możliwości. No i urzekła nas ta prostota: w wyważony sposób podzielone elewacje, dobre proporcje tynku i drewna, spadek dachu – mówi właściciel.

Plany z projektu Miarodajny - wariant II - Murator C333B

Rys. Agnieszka i Marek Sterniccy

Budowa, przy której zatrudniona została sprawdzona, lokalna firma, przebiegła bardzo sprawnie. Architekt podkreśla, że jego projekt przewiduje wykorzystanie standardowo dostępnych technologii i materiałów, właśnie po to, by ten etap przebiegał bezproblemowo. Żelbetowe ławy fundamentowe kładziono w marcu 2017 roku, rok i pięć miesięcy później dom – wymurowany z pustaka ceramicznego, z żelbetowym stropem i drewnianą konstrukcją dachu – był gotowy. Żadna ścianka kolankowa nie została podniesiona. Realizacja wiernie trzyma się projektu. – Był taki moment podczas budowy, że zastanawialiśmy się, czy podnosić ściankę kolankową, czy nie. Ale wykonałem odpowiednie symulacje i wyszło mi z nich, że skosy nie będą przeszkadzały w pomieszczeniach na poddaszu. Wiedzieliśmy, że jeśli zrezygnujemy z jakiegoś elementu projektu albo coś dodamy, budynek straci. Mieliśmy twarde założenie, by to było właśnie to – podkreśla właściciel, zawodowo związany z budownictwem. – To ludzka cecha chcieć zmieniać wszystko po swojemu. Praca z inwestorami nauczyła mnie, że często ze względów ekonomicznych rezygnuje się z deskowania na elewacji. Bywa, że inwestorzy ulegają też pokusie podniesienia ścianki kolankowej, by uzyskać więcej przestrzeni. To już ma większe konsekwencje. Bo jeśli podniesie się ściankę o więcej niż jeden pustak, dom traci proporcje budynku mieszkalnego. Trzeba by je na nowo układać, wszystko przeprojektować. Przy podniesionej ściance do góry idą też okna połaciowe, przestają być oknami, bo nie można przez nie wyjrzeć. Zamiast okien mamy wtedy w domu świetliki dachowe. W tym przypadku widać dużą świadomość inwestora, że warto jednak trzymać się projektu. Taki dom cieszy oko – komentuje architekt.

Zmiany w projekcie

Rys. Agnieszka i Marek Sterniccy

Wyczytane z planu

Aby ekonomicznie gospodarować domową przestrzenią, ciągi komunikacyjne pokrywają się z innymi jej funkcjami.Przykładowo stają się częścią salonu. Takie, które są jedynie traktami, ograniczono do minimum. Na parterze jest tylko niewielki przedsionek. Nie ma osobnego korytarza ani wydzielonej na komunikację powierzchni – drzwi do poszczególnych pokoi wychodzą prosto na strefę dzienną. Dzięki temu mógł powstać przestronny pokój dzienny. Otwarta kuchnia dodatkowo powiększa go optycznie. Podobną zasadę zastosowali inwestorzy przy adaptacji poddasza. Tam trzy pokoje, łazienka oraz garderoba zgrupowane są wokół zlokalizowanego centralnie kwadratowego holu, który może też pełnić funkcję wspólnej rodzinnej przestrzeni.

Litera T

Dom powstał dla czteroosobowej rodziny, stoi blisko ściany sporego zagajnika, którego część wchodzi w obręb 2000-metrowej działki. Wycofano go lekko w bok i do tyłu w stosunku do bramy wjazdowej. Trzy gabiony akcentują wjazd na teren działki, a pierwszym widocznym zabudowaniem jest garaż połączony z sauną i pokojem do majsterkowania (60 m2). Właściciele powielili w nim formę Miarodajnego. Budynek zachowuje jego proporcje, spadek dachu (35o), a nawet wykończenie ścian szczytowych drewnem. – Zachowanie spójności było dla nas kluczem – tłumaczą (autorem projektu garażu i adaptacji Miarodajnego jest architekt Andrzej Kroszczyński z pracowni Styl Bau). W garażu są dwa stanowiska, ponadto miejsce na motocykl i rowery.

prezentacje-miarodajny.jpeg
Podcień tarasowy, który jest przedłużeniem przestrzeni salonu, ociepla drewniana okładzina fot. Piotr Mastalerz

Wejście do sauny znajduje się na tyłach budynku. Budynek mieszkalny ma plan litery T, ale obrys w kształcie prostokąta. To przez niewielkie podcienie, zadaszone części przed wejściem i przy tarasie, wsparte na słupach. Właśnie nimi C333b – wariant II różni się od innych domów z rodziny Miarodajnych. Podcienie, podobnie jak szczyty, zaakcentowano okładziną z poziomo montowanych desek modrzewia syberyjskiego zabezpieczonego bezbarwnym lazurem. Z tego samego materiału jest posadzka tarasu. Dom ustawiono na działce tak, by część wypoczynkowa z tarasem wychodziła na południowy zachód. – To korzystne ustawienie, takie właśnie sugerujemy. Dom jest bardzo otwarty, duże przeszklenie od południa pozwala mu biernie łapać ciepło – podkreśla Biryło. Dach pokryto antracytową dachówką ceramiczną, a od południowego zachodu zamontowano na nim 23 panele fotowoltaiczne o mocy 7 kWh. Rodzina jest jeszcze przed rocznym rozliczeniem, ale właściciel zakłada, że taka moc powinna wystarczyć mieszkańcom na zaspokojenie ich bieżących potrzeb. Ponieważ od początku planowano zagospodarowanie poddasza, trzeba było wybrać położenie okien. – Zdecydowano się tu na okna w ścianach szczytowych, co jest najlepszym rozwiązaniem – komentuje architekt. Jeden niewielki detal różni tę realizację od projektu. Architekt zaprojektował wykończenie dachu u dołu poziomą drewnianą listwą czołową przybijaną do krokwi i zasłaniającą je. Wykonawca zniechęcał do tego rozwiązania, sugerował, że może być problematyczne, jeśli chodzi o wodoszczelność. A właściciel, choć detal bardzo mu się podobał, nie chciał forsować go wbrew robotnikom.

prezentacje-miarodajny.jpeg
Kuchnia ma okno wychodzące na stronę północno-wschodnią, doświetla ją jednak również okno w jadalni. Meble z białego MDF-u mają proste, skandynawskie formy, poziome wnęki służą jako uchwyty fot. Piotr Mastalerz
prezentacje-miarodajny.jpeg
Salon to ulubione miejsce domowników. Nie tylko dlatego, że jest przestronny (38,5 m 2 ), ale także dlatego, że stąd można patrzeć na pobliski las i podziwiać zachody słońca fot. Piotr Mastalerz

Przyjemności w standardzie

Również we wnętrzu nie było większych zmian. Dom nie jest duży (parter zajmuje 96 m2), ale dzięki możliwości dowolnego zagospodarowania poddasza powiększono go o dodatkowe 72 m2. Ściany działowe parteru stanęły zgodnie z planem. Zrezygnowano tylko z ubikacji przy przedsionku. Zmieniono też funkcje pokoi leżących przy południowo-wschodniej ścianie domu. Zamiast dwóch sypialni z oryginalnego projektu pojawiły się dwa gabinety, dla żony i męża, oraz tzw. gralnia. Właściciele nie chcieli mieć telewizora w salonie, na rozrywkę przeznaczyli osobne, zaciemniane pomieszczenie. Dzięki temu salon może służyć życiu rodzinnemu i spotkaniom towarzyskim. Duże przeszklenie od strony tarasu dobrze go doświetla. – Nie mamy poczucia, że ten dom jest duży, a jednak otwarta przestrzeń dzienna ma aż 45 m2. Zależało mi na tym, by uzyskać wrażenie przestronności – zaznacza architekt. – Salon jest najprzyjemniejszym miejscem w domu – potwierdza właściciel. – Jest jasny, ściany pomalowaliśmy na biało, tak jak elewacje. Nawet jeśli nie wychodzimy na zewnątrz, widzimy z niego las, a wieczorami – wspaniałe zachody słońca. Zdecydowano, by na ścianach nie było gładzi, ale mające grubszą fakturę tynki cementowo-wapienne. – Są bardziej wytrzymałe od gładzi. Poza tym bardziej nam się podobają.

prezentacje-miarodajny.jpeg Zdjęcia (3)
Na poddaszu zaprojektowano dużą (7,3 m 2 ) łazienkę z pionowym oknem w ścianie szczytowej fot. Piotr Mastalerz

Pracowałem przy kilku rewitalizacjach zabytkowych budynków i tam właśnie takie tynki zaleca konserwator – wyjaśnia inwestor. Na górze jest typowa strefa nocna, zajęły ją sypialnie, garderoba i łazienka z centralnie usytuowanym holem. W aranżację wnętrza udało się wkomponować kilka słupów drewnianej konstrukcji dachu. Sama więźba jest jednak ukryta. Schody żelbetowe pokryto wykładziną. Właścicielom podoba się, że rano na śniadanie schodzą po miękkim podłożu. Barierka jest szklana. Jeśli chodzi o pomieszczenia techniczne, zaprojektowana kotłownia jest dzięki swym rozmiarom możliwie uniwersalna: nadaje się, jeśli dom ogrzewany jest paliwem stałym, ale także odnawialnym, jak bardziej ekologiczny pelet, jeśli ma mieć pompę ciepła lub gaz. W tym przypadku ogrzewanie jest na gaz, a w budynku działa też kominek inteligentny z centralką i zasobnikiem, który utrzymuje zadaną temperaturę. Dzięki rekuperacji raz ogrzana przestrzeń długo pozostaje ciepła, a powietrze, które bywa w okolicy zanieczyszczone, jest zawsze świeże. – Myśleliśmy, że skoro zamieszkamy blisko lasu, nie będzie z tym problemu. Jeśli chodzi o smog, jest lepiej niż w mieście, wskazania czujnika umieszczonego na lokalnej szkole są niższe, niż były w Łodzi. Ale jednak regularnie wymieniamy filtry, bo po trzech miesiącach są już czarne – mówi właściciel. – Dzięki 20 cm ocieplenia ścian i prostemu dachowi dom już teraz spełnia normy efektywności energetycznej, które zgodnie z wydanym rozporządzeniem będą obowiązywały wszystkie budynki mieszkalne budowane od 2021 roku – dodaje architekt.

prezentacje-miarodajny.jpeg Zdjęcia (3)
Prostej bryle domu odpowiada oszczędne, odwołujące się do geometrii, zagospodarowanie jego otoczenia fot. Piotr Mastalerz

Pszczoły i kury latające

Zwraca uwagę pieczołowicie zagospodarowany teren wokół budynków. Podjazd jest z betonowej kostki, ale już ścieżki, poprowadzone w linii prostej, wyłożono kremowym kruszywem dolomitowym. Białym kamieniem wysypana jest z kolei duża, ukryta w ziemi donica, w której posadzono młode drzewa. – Pierwsze nasze podejście do projektu zieleni na działce było klasyczne. Chcieliśmy trawnik, żywopłot, boisko dla dzieci. A potem, podczas jednego ze spacerów po okolicy, poznaliśmy lokalnego miłośnika pszczelarstwa, który to wszystko wywrócił do góry nogami. Postanowiliśmy sami zbudować ule, a taka decyzja ma mnóstwo konsekwencji, jeśli chodzi o dobór roślin. Wszystkie, które teraz rosną na działce, są miododajne. W roli żywopłotu występuje irga błyszcząca. Mamy budleje Dawida, krzewy, które przyciągają stada motyli, są dla nich sypialnią, stołówką i schronieniem. Zwykłe przejście z domu do garażu staje się dla nas wyciszającą sesją terapeutyczną, gdy te motyle się wzbijają i krążą wokół krzewów. To bardzo kojące doświadczenie. W części ogrodowej zasadziliśmy: lawendę, tymianek, miętę, kocimiętkę, tamaryszek, szałwię, berberys, tawuły japońskie i kocanki włoskie, które pachną jak maggi do rosołu. Z drzew – robinia akacjowa, czeremcha i ewodie koreańskie i za chwilę dotrze judaszowiec kanadyjski, niesamowite drzewo, które kwitnie całym sobą – opowiada z dumą. Ule, w których żyją dwie rodziny pszczół (ok. 10 tys. osobników), stanęły od strony południowej. Bliżej lasu stworzono permakulturowy ogród warzywny. W niewysokich donicach warstwy ziemi przemieszane są z warstwami torfu, patyków i wapna, a ich specyficzny układ sprawia, że ziemia sama się nawozi i nie wymaga dużej pracy łopatą. Na działce w drewnianym kurniku mieszkają jeszcze króliki i kury zielononóżki. – To najbardziej rdzenna polska odmiana kur, dzika i niepodatna na modyfikacje. Lata do 2 metrów nad ziemią i potrafi przeskoczyć ogrodzenie. Mamy też koguta, najlepszy budzik na świecie, który czasem się lituje i daje nam pospać do siódmej rano. Hodujemy te wszystkie zwierzęta wyłącznie na własne potrzeby. Stwierdziliśmy, że skoro mieszkamy na wsi, powinniśmy z niej czerpać całymi garściami – wyjaśnia z zaangażowaniem właściciel.

Wydanie: Murator 6/2020 Tekst Ewa Wajsberg Zdjęcia Piotr Mastalerz Projekt architekt Przemysław Biryło
warto przeczytać
tematy z okładki
Bezpieczna wentylacja w czasie epidemii i po niej
Do wszystkich miejsc, w których przebywają ludzie, trzeba dostarczać świeże powietrze, przynajmniej do oddychania. Dlatego systemy wentylacji mamy dzisiaj wszędzie...
REKUPERATOR