Gotowe czy wylewane?
5 sposobów na schody zewnętrzne
Kiedyś Polacy budowali domy podpiwniczone, więc schody prowadzące do wejścia musiały być wysokie. Dziś stawiamy domy bez piwnic, z posadzką parteru niewiele ponad poziomem terenu. Schody zewnętrzne mają jeden, dwa, czasami trzy stopnie. Takie można posadowić na gruncie, bez wylewania żelbetowej konstrukcji i zwykle robi się je z gotowych elementów. Tak jest taniej, szybciej i nie trzeba co kilka lat naprawiać odpadających płytek.
Domy budowane w PRL-u miały zwykle piwnice z okienkami nad poziomem gruntu albo pomieszczenia użytkowe w przyziemiu, zagłębionym w nim trochę lub wcale. Podłoga parteru wypadała nawet przeszło 2 m powyżej poziomu terenu, zaś schody wejściowe były długie i widoczne.
Dziś budujemy inaczej – w projektach gotowych na ogół nie ma piwnic, które są dość kosztowne i mogą nastręczać trudności w budowie (przeważnie trzeba je izolować przeciwwodnie). Często najzwyczajniej w świecie nie są już potrzebne, ponieważ w domu ogrzewanym pompą ciepła inwestor nie musi gromadzić opału na zimę.
Ludzie chcą teraz domów tylko nieznacznie wyniesionych ponad poziom terenu. Schody coraz częściej traktowane są jako bariera architektoniczna, utrudniająca poruszanie się seniorom czy osobom z ograniczeniami ruchowymi. Bardzo istotny stał się taras, który ma być przedłużeniem salonu, płynnie łączącym go z ogrodem. Płynnie, więc najlepiej bezstopniowo, choć jeden ...
Będziesz korzystać z całego miesiecznik.murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych