Stodoła pełna snopów światła

Anna Okołowska
Anna Okołowska

Tu nie ma oczywistości. Architektura odwołuje się do dawnej zabudowy zagrodowej, ale to nie jest proste odwołanie. Bryła przypominająca stodołę nagle zostaje przełamana – zagina się tak, by okna łapały jak najwięcej światła. Przykładów nieoczywistości jest tu więcej, ale wszystkie bardzo racjonalne.

prezentacja-nialek.jpeg
Inwestorzy od początku wiedzieli, że chcą mieć dom wzniesiony ze starej cegły, ale nowoczesny. Taką wariację na temat dawnej stodoły.Już pierwszy projekt przedstawiony przez PL.architekci został od razu przez nich zaakceptowany fot. Marcin Czechowicz

Projekt tego domu różnił się od wcześniejszych projektów pracowni PL.architekci, która znana była z bardzo nowoczesnej architektury. Ich dotychczasowe realizacje i projekty bardziej nawiązywały do modernistycznej architektury z płaskimi dachami i białymi elewacjami. Ceglane domy PL.architekci zaczęły powstawać później. Prawdopodobnie ten był dla nich inspiracją. Dlaczego inwestorzy marzący o ceglanej stodole wybrali właśnie tę pracownię? Ta sprawa była rozstrzygnięta już wiele lat temu, gdy inwestorka chodziła z Bartłomiejem Bajonem do jednej klasy w szkole średniej. – W liceum umówiliśmy się, że Bartek zaprojektuje mi dom, i tak zostało – śmieje się pani Natalia.

prezentacja-nialek.jpeg Zdjęcia (3)
Nowoczesna wersja zagrody. Takie usytuowanie i połączenie poszczególnych części bryły sprawiły, że dom, który ma niespełna 220 m 2 powierzchni netto i blisko 170 m 2 powierzchni użytkowej, sprawia wrażenie znacznie większego fot. Marcin Czechowicz

O względności czasu

Ten dom powstawał niespiesznie, i to nie – jak zwykle bywa – z powodów ekonomicznych. Projekt był gotowy w 2012 roku, a prace budowlane zakończyły się w 2017 roku. Wszystkie decyzje dojrzewały powoli. Samej cegły na budowę domu inwestorzy szukali przeszło rok. Zależało im, żeby to była niezwykła cegła – rozbiórkowa, ze swoją historią, którą widać gołym okiem. – Jeździliśmy po całej Polsce, sprawdzając różne ogłoszenia. Mąż chciał, by cegła była dobrej jakości – ze zniszczeniami, uszkodzeniami jedynie powierzchniowymi. Naszą znaleźliśmy na Dolnym Śląsku w Świebodzicach. Ma około 150 lat i pochodzi z rozbiórki przędzalni. Byliśmy pierwszymi klientami, którzy tam się zgłosili. Stamtąd wzięliśmy także bruk, na opaskę wokół domu – opowiada pani Natalia. W przypadku architektury, która z założenia miała nawiązywać do historii i przeciągać ją na stronę nowoczesności, takie podejście do czasu wydaje się najwłaściwsze. Stał się probierzem sprawdzającym słuszność podejmowanych decyzji. Na pewno przesądziło to o efekcie końcowym i na pewno niewielu inwestorów może sobie na to pozwolić.

prezentacja-nialek.jpeg Zdjęcia (4)
Salon po połacie i duże przeszklenia tarasowe spełniły marzenia inwestorów o wielkiej domowej przestrzeni dającej oddech fot. Marcin Czechowicz

Jak się obejść z obejściem

– Zawsze interesowałam się architekturą, więc dobrze wiedziałam, jak ma wyglądać mój dom. Miał mieć skośny dach, duże okna gwarantujące mnóstwo światła we wnętrzach i rozciągające przestrzeń – mówi pani Natalia. Całymi latami zbierała projekty, inspiracje. Chciała mieć dom przypominający starą ceglaną stodołę. I tym swoim marzeniem zaraziła męża. – Inspirację znaleźliśmy w Wielkiej Brytanii, gdzie przeróbki starych zabudowań są na porządku dziennym – mówią inwestorzy. Jednak życie napisało inny scenariusz. W okolicy, w której chcieli osiąść, nie było takich możliwości. Nie udało im się znaleźć wiekowej stodoły, którą mogliby przerobić na swój dom. Już samej działki szukali bardzo długo – blisko 2 lata, bo z założenia miała być w pobliżu lasu albo widokowa. Znaleźli piękną parcelę na lekkim wzniesieniu z pięknym widokiem na jezioro. Starą-nową stodołę mieszkalną musieli wybudować sami od fundamentów. – Wpadliśmy na pomysł, że zaprojektujemy współczesny wariant dawnej zagrody. To był pomysł na ten dom i sposób na łączenie nowego ze starym, na którym zależało inwestorom – mówi architekt Bartłomiej Bajon. W zagrodach były budynek gospodarza i budynki gospodarcze (stodoła, chlewik) – mogły być ze sobą połączone wspólnym dachem albo nie, ale zawsze były ustawione wokół wewnętrznego podwórza. Tak jest i w tym projekcie. Główna, mieszkalna bryła budynku jest najwyższa (odpowiednik chaty gospodarza), w mniejszej z dachem płaskim znajdują się strefa wejściowa i kuchnia (jest jak dawne pomieszczenie gospodarcze). Kolejna część zagrody – niższa z dachem dwuspadowym – w której jest garaż, to analogia do stodoły z przeszłości. Zabudowania tego obejścia zostały połączone i utworzyły mały, domknięty murowanym ogrodzeniem dziedziniec.

Plany domu

Poddasze, powierzchnia użytkowa 31,1 m2

fot. Agnieszka i Marek Sterniccy

Jak łamać z wdziękiem

Sposób połączenia części dzisiejszej zagrody, jak w wielu dawnych pierwowzorach rozbudowywanych przez dodawanie kolejnych pomieszczeń, przypomina pączkowanie. Kąt, pod jakim są zestawione, zdaje się przypadkowy, ale to złudzenie. W tym projekcie nie ma miejsca na przypadkowość, wszystko tu jest przemyślane i racjonalne. Takie, a nie inne ustawienie poszczególnych fragmentów bryły wynika z potrzeby różnego nasłonecznienia wnętrz. Z tej potrzeby zrodził się także pomysł złamania bryły mieszkalnej po to, żeby optymalnie ukierunkować dom względem stron świata i słońca. Dodatkowy, równie ważny powód to zapewnienie widoku na jezioro, które jest w pobliżu domu. Efektem poszukiwania światła jest także zaprojektowanie sześciu okien dachowych na południowej połaci. Okna sprawiające wrażenie losowo ułożonych (nie w jednej linii), nieprzypadkowo nawiązują do sposobu rozmieszczenia dawnych doświetli w dachach. Przełamanie bryły widać z oddali na największej połaci dachu różnie załamującej światło – przez co zaznaczony jest podział na jaśniejszą i ciemniejszą jej część. W miarę zbliżania się do domu łamanie architektury staje się jeszcze bardziej oczywiste. Architekci dodatkowo podkreślili je w strefie wejścia przez biegnące po skosie zadaszenie. Analogiczne znajdziemy z tyłu domu – nad częścią tarasu. Te przełamania i modyfikacje odróżniają współczesną zagrodę od jej pierwowzorów – charakterystycznych zagród z czerwonej cegły budowanych pod wspólnym dachem.

prezentacja-nialek.jpeg
Przy strefie wejścia umieszczona jest wyspa-kubik, nowocześnie łączący w jeden blok szafy, spiżarnię i WC fot. Marcin Czechowicz

Wyczytane z planu

Dla inwestorów najważniejsza była w domu przestrzeń dająca oddech. Szczególną wagę przykładali do strefy dziennej, dlatego kuchnia połączona z jadalnią i pokojem dziennym (otwartym po same połacie) ma aż 60,3m2 i płynnie zlewa się z korytarzem przy drzwiach wejściowych. Już od nich biegnie główna oś widokowa domu mająca ponad 12 m. Przechodzi przez wszystkie kolejne strefy części dziennej i kończy się krajobrazem za przeszkleniem tarasowym. Spektakularnie powiększa i tak duże wnętrze (niezależnie od miejsca w strefie dziennej) oraz zapewnia piękny widok na łąki i jezioro. Sypialnie są stosunkowo nieduże, bo pięcioosobowa rodzina i pies lubią wspólnie spędzać czas. Tak więc część nocna domu służy głównie do spania.

prezentacja-nialek.jpeg Zdjęcia (3)
Do części dziennej zlokalizowanej w największej stodole zagrody przez nieregularnie rozmieszczone okna dachowe, niezależnie od pory roku, wpada plastyczne naturalne światło dzienne fot. Marcin Czechowicz

Zamiast Photoshopa

– Projektujemy tak, żeby budynek można było narysować jedną linią, ograniczając wszystkie zbędne detale. Dzięki temu architektura nie jest przegadana – mówi architekt. Bez wątpienia dzięki tym uproszczeniom architektoniczny przekaz jest zdecydowany i silny.Opierzenie budynku idące po płasko-skośnych daszkach ze schowaną rynną podkreśla wyrazistość architektury. – My nie photoshopujemy przypadkowycg detali i rozwiązań, bo w tym domu ich nie ma. Cała część techniczna, która jest konieczna, pozostaje niewidoczna i nie psuje architektury. Dach jest całkowicie czysty. Traktujemy go jak kolejną elewację – tak samo ważną jak pozostałe – mówi Bartłomiej Bajon. Dzięki temu zauważalne są inne ważne elementy kompozycji – takie, na których zależało projektującym i które w dyskretny sposób podkreślają formę bryły. To choćby łamane dachówki wykańczające połacie. Przełamanie ich powierzchni na jednej trzeciej wysokości sprawia, że w dwojaki sposób odbija się światło na dachu i na połaciach powstają wyraźne pionowe pasy. Ważny detal to wysoki piorunochron zaznaczający kształt bryły czy komin zewnętrzny przy ścianie szczytowej. W wielu realizacjach takie kominy zaczynają się na wysokości blisko 100 cm – umożliwiającej połączenie z kominkiem. Jednak dla kompozycji elewacji z reguły okazuje się ona przypadkowa. Dlatego tutaj komin został przedłużony – zaczyna się tuż nad ziemią, nie burząc architektonicznej harmonii i sielskiej architekturze dodając nieco industrialnej pikanterii.

prezentacja-nialek.jpeg
Rytm elewacji ogrodowej tworzą moduły okien tarasowych o szerokości 120 cm, oddzielone fragmentami muru. Aby kompozycja była konsekwentna, zdecydowano o podzieleniu skrzydła okna przesuwnego fot. Marcin Czechowicz
prezentacja-nialek.jpeg
Nawet elewacje pozbawione okien prezentują się pięknie. To za sprawą 150-letnich cegieł. Jednak aby efekt był tak spektakularny, stare cegły najpierw trzeba było wyczyścić - wypiaskować i zaimpregnować fot. Marcin Czechowicz
prezentacja-nialek.jpeg
Wiekowe cegły i bruk, obok nowoczesne przeszklenie i stalowy komin. Zestawienie buduje napięcie i podkreśla odmienną urodę materiałów fot. Marcin Czechowicz

Podział wnętrza

Do dawnej chaty prowadziły zamykane na skobel drzwi z wysokim belkowym progiem. Tu do wnętrza zaprasza szklana tafla drzwi wejściowych – bezprogowych. A jednak w podziale domowej przestrzeni są analogie. Dawne chałupy budowane na planie prostokąta początkowo były jednoprzestrzenne z otwartym paleniskiem. Tu po przekroczeniu drzwi wejściowych znajdujemy się w otwartej przestrzeni zbudowanej na planie przekrzywionego w stronę słońca prostokąta. Tak jak drzewiej bywało jest tu palenisko, ale nowocześnie zamknięte szybą, z płaszczem wodnym – takie, które potrafi zagwarantować rozprowadzenie ciepła po całym domu. Wprawdzie najpierw wchodzimy na pewien rodzaj wyspy-kubika nowocześnie łączącego w jeden blok szafy, spiżarnię i WC, ale zaraz za nim jest kuchnia, przez którą trzeba przejść, aby znaleźć się w centrum domu. To także kolejne nawiązanie do wiejskich budynków, do których wchodziło się właśnie przez kuchnię. Dopiero przemieszczając się w głąb domu główny trakt zakręca, by ze strefy dziennej przejść w nocną. To już współczesne funkcjonalne różnicowanie przestrzeni. Tak jak dzisiejsza jest kładka prowadząca do pomieszczeń na poddaszu.

prezentacja-nialek.jpeg Zdjęcia (5)
Dziedziniec nowoczesnej zagrody bez wątpienia jest urokliwy, ale przez zestawienie nowoczesnych materiałów znacznie różni się od swojego pierwowzoru fot. Marcin Czechowicz

Ważne decyzje

Inwestorzy postanowili wykorzystać jak najwięcej materiałów ze starych zabudowań. Cały budynek jest wzniesiony z cegły rozbiórkowej – ściany zewnętrzne i wewnętrzne. Tylko niektóre zostały otynkowane, by przypominać o współczesności. – Bez dłuższego zastanowienia zdecydowaliśmy się na mur trójwarstwowy, który zapewnia doskonałą izolację – mówi gospodarz. Tak więc została wykorzystana nowoczesna technologia z użyciem starego materiału. – Cegła rozbiórkowa jest znacznie tańsza (o blisko 50%) od nowej cegły klinkierowej czy ręcznie formowanej i daje lepszy, bardziej klimatyczny efekt – stwierdza architekt. Wprawdzie wykonanie ściany trójwarstwowej jest droższe niż tynkowanej jedno lub dwuwarstwowej, ale taka ściana ma niewątpliwe atuty – doskonałą izolacyjność termiczną, akustyczną i trwałość. Wybór wiekowego materiału wiązał się z koniecznością kontrolowania wykonawców. Sprawdzaliśmy, czy właściwe cegły są na odpowiednim miejscu. Przykładowo obawialiśmy się tego, że przybrudzona cegła z części kominowej dawnej przędzalni będzie wyeksponowana w salonie. – Mąż praktycznie nie spuszczał wykonawców z oka, co drugi dzień przyjeżdżał na budowę – stwierdza pani Natalia. Być może właśnie taka dbałość o szczegóły zaowocowała tym, że inwestorzy nie mieli złych doświadczeń z wykonawcami. Wszystko odbywało się zgodnie z zasadą: „Kontrola podstawą zaufania”. Jednak całość została pieczołowicie wybudowana przez lokalną firmę Dana – Bud. Trójwarstwowa ściana o bardzo dobrej izolacji termicznej była pierwszą ważną decyzją na drodze do ciepłego, ekonomicznego domu. Potem przyszły kolejne – o wykorzystaniu nowoczesnych technologii. – Przy budowie domu nie ma sensu oszczędzać na najnowszych technologiach, które na dłuższą metę gwarantują oszczędności – mówi inwestor. Dzięki takiemu podejściu gospodarze za ogrzewania domu płacą około 2000 złotych rocznie. A to za sprawą wentylacji mechanicznej z rekuperacją, kominka z płaszczem wodnym, ogrzewania podłogowego i paneli słonecznych. Te ostatnie zostały zamontowane na wiacie dodatkowo dostawionej do zagrody. Oczywiście docelowo ma być zabudowana starą cegłą, ale inwestorzy muszą znaleźć odpowiednią.

Stare + nowe

– Zależało mi na tym, żeby wstępny zarys aranżacji wnętrz zrobili architekci. Zaprojektowali układ mebli, oświetlenie, rozmieszczenie gniazdek i całą elektrykę. Potem aranżowaniem zajmowałam się sama – mówi pani Natalia. Ona i jej mąż lubią kontrastowe zestawienie wiekowych materiałów z nowoczesnymi. wydobywające i podkreślające przeciwny ich charakter. W tym domu oczywiście najważniejsza jest 150-letnia cegła. Budująca nie tylko obraz bryły z zewnątrz, ale także klimat wnętrz. Na zewnątrz zestawiana jest z szarą proszkowaną blachą (komin, brama garażowa), tynkiem powtarzającym jej kolor (zadaszenia podcieniowe, fragmenty elewacji frontowej i ogrodowej) i dużymi taflami szkła. Stary bruk, z którego zrobiono opaskę wokół domu, sąsiaduje z betonowymi płytami na podjeździe i tarasie. Wewnątrz kontrasty stają się jeszcze bardziej zdecydowane, bo zamiast szarego stonowanego tynku obok zniszczonej cegły pojawia się idealnie biała powierzchnia tynkowanych ścian i płyt kwarcytowych obudowy kominka. Więcej jest też tutaj nowoczesnej stali. Stalowe kręte schody i kładka przemysłowa przecinająca salon modyfikują klimat wnętrza. Bez nich wnętrze mogłoby uchodzić za sielskie. Z nimi zagroda nabiera nowoczesnej, industrialnej surowości. Nowoczesne są tu także kominek w prostej geometrycznej obudowie i szare podłogi ułożone z dużych płytek ceramicznych. Do wnętrza zostały wprowadzane różne meble. Tym kupionym w sieciówkach (z IKEA czy marek Bloomingville, House Doctor, Nordal) towarzyszą stare, oryginalne, znalezione w sklepach z antykami. A jednak wszystko stanowi harmonijną kompozycję. – Natalia ma niesamowite wyczucie smaku i zdolność wyszukiwania ciekawych przedmiotów – stwierdza architekt. – Nie zależało nam na gromadzeniu designerskich mebli ani stworzeniu domu jak z katalogu o modnych wnętrzach. Miał być wygodny dla naszej rodziny – zgodnie twierdzą inwestorzy. – Nasz dom to połączenie wielu stylów. Z jednej strony, cegła rozbiórkowa i kocie łby, które dodają charakteru, a z drugiej – nowoczesny minimalizm ze stalą przypominający o współczesności- mówi pan.... W takiej przestrzeni czujemy się najlepiej.

***

Architekci uzyskali interesujący efekt – swoistej wędrówki w czasie. Zagroda na wiekową wygląda z oddali. W miarę zbliżania się do zabudowań wydaje się coraz nowocześniejsza i... młodsza, a najmłodsza okazuje się, gdy poznajemy jej wnętrze.

Wydanie: Murator 4/2020 Tekst Anna Okołowska Zdjęcia Marcin Czechowicz Projekt PL.architekci / Katarzyna Cynka, Bartłomiej Bajon, Marcin Kozierowski Koncepcja projektu wnętrz Marcin Kozierowski
warto przeczytać
tematy z okładki
Co nowego w oknach drewnianych
Producenci okien stale udoskonalają swoje wyroby, aby sprostały zarówno wymaganiom technicznym - termoizolacyjności, bezpieczeństwu - jak i obowiązującym trendom. Współczesne...
OKNA