Boazeria
Jedni wspominają ją z nostalgią, inni nie mogą opanować zdumienia, że może się jeszcze komuś podobać, a reszta podchodzi do niej z zachwytem odkrywców. Boazeria kontratakuje, pokazując przy tym zupełnie nowe oblicza.
Ścienne okładziny z drewnianych deseczek przeszły długą drogę. Najpierw cieszyły się opinią eleganckiego elementu wykończeniowego zdobiącego przedwojenne wille. Później awansowały do rangi hitu peerelowskich blokowisk oraz domów typu kostka, by stosunkowo szybko stać się synonimem wnętrzarskiego bubla. I gdy wszyscy zdążyli już o nich zapomnieć, pojawiły się ponownie, w jeszcze większym bogactwie odmian, udowadniając, że moda – niczym bumerang – zawsze wróci.

Boazerią, inaczej niż przed laty, rzadko wykańczamy całe pomieszczenia, ograniczając się do akcentowania w ten sposób wybranych ścian, ich fragmentów albo tworząc nieoczywiste przestrzenne ścienno-sufitowe kompozycje (na zdjęciu dębowa boazeria)
fot. Yassen Hristov; projekt: Monika i Adam Bronikowscy/HOLA DESIGNW artykule znajdziesz:
- kilka pomysłów na drewnianą boazerię w nowym stylu
- przedstawienie innych materiałów na boazerię - forniru, tworzyw sztucznych, MDFu
- wzmiankę o boazerii w formie lameli
- ceny materiałów na boazerię

Będziesz korzystać z całego miesiecznik.murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych