Pustaki żużlowe
Czy z tego się jeszcze buduje
50 lat temu pustaki z żużla, bardzo często własnej produkcji, były na polskich placach budów prawdziwym przebojem. Plotki, że są promieniotwórcze i rakotwórcze, oraz powszechna dostępność nowoczesnych materiałów murowych sprawiły, że prawie zniknęły z rynku. Ale prawie nie znaczy całkiem – żużlobetonowe pustaki wciąż są wytwarzane i nadal tańsze od innych materiałów murowych. Wznosi się z nich garaże, budynki gospodarcze, ale także domy.
W latach 70. i 80. pustaki żużlowe (żużlobetonowe), nazywane również hasiowymi, szlakowymi albo leszowymi, należały do największych hitów polskiego rynku budowlanego. Budynki gospodarcze i domy jednorodzinne stawiano z nich na masową skalę. Wynikało to z tego, że PRL-owska gospodarka za późnego Gierka i po nim była gospodarką niedoborów. Nie tylko w sklepach były puste półki – na materiały budowlane trzeba było dostać przydział, a ich zdobycie graniczyło z cudem.
Na tym tle wyraźnie widać dwie ogromne zalety pustaków żużlowych – były względnie dostępne i tanie. Obie to zasługa podstawowego składnika wykorzystywanego do ich produkcji, czyli żużlu. To odpad powstający w elektrociepłowniach przy spalaniu węgla i w hutach przy wytopie rudy żelaza. W gospodarce, której podstawą był węgiel, żużlu nie brakowało.
Żeby było jeszcze taniej, wielu marzących o własnym domu Polaków wytwarzało pustaki żużlowe samodzielnie, chałupniczymi metodami, bezpośrednio ...
Będziesz korzystać z całego miesiecznik.murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych