Powstał w ciągu dziewięciu miesięcy jako dom pasywny i plusenergetyczny, niezależny od mediów zewnętrznych. Miał zapewnić wysoki komfort mieszkańcom i być przyjazny dla środowiska. Zobaczmy, jak wygląda to w praktyce.
Dynamiczny rozwój technologii budowlanych oraz rosnące wymagania energetyczne sprawiają, że coraz więcej inwestorów decyduje się na rozwiązania, które jeszcze dekadę temu wydawały się futurystyczne. Domy pasywne, plusenergetyczne i autonomiczne przestają być jedynie koncepcją – stają się realną alternatywą dla tradycyjnego budownictwa.
Po siedmiu latach eksploatacji jednego z nich udało się zebrać cenne wnioski dotyczące kosztów, komfortu życia, obsługi technicznej, efektywności energetycznej oraz wpływu na środowisko.
Będziesz korzystać z całego miesiecznik.murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych